Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warfist. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warfist. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2022

Warfist - Teufels (Godz ov War Productions 2022)

Zielonogórski Warfist rozwija skrzydła z płyty na płytę. Trzy lata temu wydali znakomity "Grunberger", który na tamtą chwilę był ich najlepszym wydawnictwem, pod każdym możliwym względem. Poprzeczkę postawili tą płytą bardzo wysoko. A tu pojawia się w tym roku "Teufels". I co? I pozamiatane! Warfist nagrywa płytę, gdzie zawarli esencję swojego stylu - agresję, chwytliwość i riffy, riffy i jeszcze raz riffy! Bo nimi stoi ta płyta. Każdy nośny, zapadający w pamięć i podbity świetnym brzmieniem. No i teksty po raz kolejny opowiadające konkretne historie, jest jakiś koncept wiodący. Warfist jest obecnie jednym z najlepszych reprezentantów polskiego thrashu podkutego diabłem. Nie są kolejną kopią Destruction itp. jakich teraz jest na pęczki. W pewnym sensie są takim naszym krajowym Desaster. Skąd takie porównanie? Desaster zawsze odróżniali się na niemieckiej scenie, mieli i mają swój własny charakterystyczny styl, swoją własną drogę grając na przekór wszystkim trendom. Za taki zespół uważam również Warfist. Płyta "Teufels" to kolejna pozycja na krajowej scenie, która w swojej niszy będzie się wyróżniać. Oczywiście słychać w tym inspiracje Sodom, Kreator, Dark Angel plus stempel Venom z czasów "Black Metal", ale mimo tego zespół brzmi indywidualnie, ma swój charakter. Ze swojej strony przesyłam zespołowi ukłony i szacun za kolejne znakomite dzieło, a wam polecam je sobie sprawdzić! Takiego thrashu, to mogę słuchać!



English translation:

Warfist frm Zielona Góra (Poland) spreads its wings from album to album. Three years ago they released the brilliant "Grunberger", which at the time was their best release in every way possible. They set the bar very high with it. And here comes "Teufels" this year. And what? And it rules! Warfist records an album where they captured the essence of their style - aggression, catchiness and riffs, riffs and riffs again! Because that's what this album stands for. Each one is carrying, memorable and enhanced with great sound. And the lyrics are once again telling specific stories, there is a guiding concept. Warfist is currently one of the best representatives of Polish devilish (or blackened) thrash. They are not just another copy of Destruction etc. which are dominating the scene. In some ways they are our PolishDesaster. Where does this comparison come from? Desaster have always distinguished themselves on the German scene, they had and have their own charactrisitc style, playing in their own way against all trends. I also consider Warfist to be such a band. The album "Teufels" is another position on the local scene that will stand out in its niche. Of course you can hear the inspirations taken from Sodom, Kreator, Dark Angel plus the Venom stamp from the "Black Metal" era, but the band sounds individual and has its own character. For my part, I send my regards to the band and respect for another excellent work, and I recommend you to check it out! I can listen to such thrash!




piątek, 2 lutego 2018

Laws of Perversion and Filth- Warfist/ Excidium split (Godz ov War 2018)

Piękna w swej agresji, brutalności i bezpretensjonalności Black/ Thrashowa bateria najcięższych dział! Szarpie odłamkami, a głównym pociskiem urywa łby jeden po drugim, aby skończyć masakrę konkretnym wybuchem na wzór nuklearnego grzyba! Ufff, tak ten materiał to zero litości i zero wytchnienia! Ale właśnie o to w tym wszystkim chodzi! Warfist, którzy wciąż miażdżą swym energicznym, oldschoolowym graniem połączyli siły z odrobinę młodszym stażem Excidium, które hołduje tej samej muzycznej recepturze co ich starsi koledzy.  Stworzyli split ociekający spaczonym piekielną czernią Thrashem, czyste bestialstwo w temacie. Każdy utwór to istna petarda przy której machanie banią to tylko kwestia czasu. Oba materiały pokazują, że w tej dziedzinie nie ma czasu na zastanawianie się, to musi być żywioł, życie tą sztuką i oddanie, i to dokładnie dostajemy, jak na tacy. Warto wspomnieć, że oba zespoły pokusiły się o drobny hołd dla weteranów sceny podsumowując nim swoją część splitu. Warfist wziął na warsztat "Angel Death" Dodheimsgard, natomiast Excidium sięgnęli po "Karmageddon Warriors" Impaled Nazarene. Ów covery wyszły pierwszorzędnie, z pierdolnięciem i chyba nie znajdzie się nikt kto by w tej kwestii miał stękać, że coś tu nie styka! Obie grupy są w szczytowej formie i dają głośną i wyraźną zapowiedź temu, że nie mają zamiaru spoczywać na laurach, a wręcz przeciwnie, będą podkręcać śrubę i niebawem znów dadzą o sobie znać. Pewny jestem, że z wcale nie mniejszym hukiem. Tako wam powiadam Metalowa Braci- bierzcie i słuchajcie!

https://warfist.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/warfisthorde
https://excidiumdivision.bandcamp.com/
https://www.facebook.com/excidiumdivision
http://godzovwar.com/


środa, 20 września 2017

Warfist- Metal to the Bone (Godz ov War 2016)

W przypadku Warfist, to mówiąc szczerze nie jest potrzebna żadna recenzja, bo ta nazwa mówi sama za siebie. W przypadku gdy ktoś nie miał z zespołem do czynienia to wystarczy rzucać hasłami, ludzie w temacie będą już wiedzieli o co chodzi. Łańcuchy, skóry, ćwieki, gwoździe, oldschool, dźwięki żywcem wyrwane z lat 80-tych i klasyków mrocznego grania spod znaku Destruction, wczesnego Kreator, Bathory, Venom, Sodom... To wszystko co tu padło to domena sztuki Warfist. Ta Black/ Thrashowa nawałnica, aż kipi wspomnianymi starociami, istny kult lat 80-tych i oldschoolowego grania. Gdyby nie wiedzieć, że "Metal to the Bone" (prowokacyjnie, ale totalnie w punkt) to płyta wydana w ubiegłym roku, to można by ją śmiało wcisnąć między wczesne dzieła wspomnianych prekursorów tego grania. Tak jak w tytule, to metal do szpiku kości i pasja, pasja do tematu i to jak nie wiem co! Nie trzeba się długo wsłuchiwać żeby stwierdzić ten fakt. Załoga Warfist najnormalniej w świecie tym żyje. Każdy dźwięk z tej płyty to totalne oddanie tworzonej muzyce, która zagrana jest tu z niesamowitym luzem, jakby była tworzona na bieżąco, w momencie gry, to po prostu płynie. Warfist nie dzieli włosa na czworo, nie kombinuje, a wali prosto z mostu- chaos, ogień i piekielne czeluści! Jazda na samo dno Hadesu, bez biletu powrotnego! I w przypadku tego grania o to właśnie chodzi, nic dodać nic ująć! Panowie grają to co najbardziej lubią, bazują na tym co zapewne zainspirowało ich swojego czasu do założenia zespołu, i właśnie na takim podejściu i oddaniu sprawie buduje się jakość sztuki. Tutaj ta jakoś niechybnie jest. Jeżeli ktoś nie słyszał jeszcze Warfist, a powyższe słowa nie wystarczyły mu za rekomendację to spójrzcie na samą płytę ;) 100% Metalu w Metalu!

http://godzovwar.com/