Pokazywanie postów oznaczonych etykietą InCoffin Productions. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą InCoffin Productions. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 czerwca 2018

Sex Messiah- Dawn of Sex Messiah: Early Works 2008-2012 (InCoffin Productions 2018)

Ta obłąkana japońska horda o dość osobliwej nazwie para się bestialską mieszanką trzech różnych stylów. Ich muzyka to połączenie wpływów Black Metalu spod znaku wczesnego Beherit, Archgoat, prekursorów mrocznego grania z Hellhammer/ Celtic Frost, Black/ Thrashu charakteryzującego takie ekipy jak Nocturnal, Sabbat czy Nifelheim oraz starych wyjadaczy z Brazylii z Sarcofago i Insulter na czele (również jeżeli chodzi o wizerunek)!. Mieszanka wręcz zabójcza! Na "Dawn of Sex Messiah" składają się demo grupy oraz trzy następujące po nim kolejno Epki. Brzmienie jest obskurne, brudne, pełno w tych dźwiękach furii, złości i ogólnego, nieziemskiego chaosu. W sumie do tej pory nie zetknąłem się z równie bluźnierczym w swych dźwiękach zespołem z Japonii. Nie są zbyt dobrze znani (o ile w ogóle, a trochę szkoda) w Europie, także ich wcześniejszych wydawnictw trzeba szukać u azjatyckich dystrybutorów lub na aukcjach czy innych discogsach. Dlatego też chwali się posunięcie InCoffin aby zebrać te nagrania do kupy i wydać w formie składaka.
Sex Messiah może nie są niczym niezwykłym na tle podobnych im grup podziemia, koła ani prochu nie odkrywają, ale w ich przypadku ma się do czynienia z dość  mocno oddziałującym klimatem nagrań. Te kawałki noszą w sobie autentyczne piekielne znamię, aż ciężko opisać to coś co się dzieje w tych wyziewach i właśnie w tym kryje się poniekąd wyjątkowość sztuki tego zespołu. Myślę, że każdy kto interesuje się podziemiem, najwyżej ceni tzw. oldschool i siedzi w  klimatach wymienionych wyżej powinien sobie ten zespół obadać. Do takich osób Sex Messiah jest skierowany przede wszystkim. Czysta jazda w czeluście Hadesu bez nadziei na powrót!

https://www.facebook.com/sexmessiahjp/
https://www.incoffin666.com/


niedziela, 27 maja 2018

Surrender of Divinity- Oriental Hell Rhythmics (Psychic Scream Entertainment 2001)

Jedno z tych Black Metalowych wydawnictw, które osobiście otaczam kultem od kiedy je poznałem, podobnie mam z samym Surrender of Divinity. Sentyment niezmierzony. Zespół jak i sam album poznałem mając 17 lat kiedy to stawiałem swoje pierwsze kroki w Black Metalowej sztuce. Starałem się jak to było możliwe nie bazować tylko na sugestiach kolegów siedzących wtedy w temacie, ale i sam wyszukiwać jakieś zespoły, eksplorować scenę. I tak oto przeglądając któregoś razu w Sopockim Empiku magazyn 7Gates (był to 2006 rok, akurat wtedy SoD wydali swój drugi, pełny album "Manifest Blasphemy") wpadłem na wywiad z tą tajlandzką hordą. Zaintrygowali mnie z marszu, raz, że z ekipa z Dalekiego Wschodu, dwa, że poruszająca się w odpowiedniej estetyce, a trzy te niesamowite grafiki na płytach. Nie zwlekając długo zakręciłem się za ich wydawnictwami  i jako pierwszy nabyłem debiut, czyli obiekt niniejszej recenzji- "Oriental Hell Rhytmics". Kopara opadała wtedy jak tego słuchałem i ilekroć gości w odtwarzaczu do tej pory reakcja jest ta sama. To jeden z najlepszych przykładów tego czysto undergroundowego Black Metalu, pełnego pasji (z każdego jednego dźwięku słychać jak Ci goście czują tą muzykę), bezkompromisowości i autentycznego chaosu, który napędza sam czart. Chyba, żadna inna płyta z podziemia nie wzięła mnie szturmem tak jak ten krążek. I co jest w taj płycie autentycznie zajebistego? A to, że idąc za najlepszymi wzorcami w ramach tego grania zespół potrafił przemycić w nim elementy tej cięższej, metalowej klasyki lat 80-tych, odpowiednio ją ulepić i wkomponować w ekstremalne, diabelskie wyziewy. To rzecz jasna nie wszystko. Na album składa się 6 utworów, i co także jest oryginalne w tym zakresie, są długie, rozbudowane- od 6, aż po 11 minut. Sporo tu zmian tempa i świetnych riffów. No i ten wrzaskliwy, opętańczy wokal... Poezja po prostu hehe. Jak na oldschool przystało, brzmienie jest surowe, wręcz garażowe, ale nadaje to temu tylko dodatkowego czaru rzutującego na niepowtarzalny klimat płyty. Prawdziwe piekło z odległego Orientu. Gdybym miał wskazać swoją ulubioną ekipę z Azji to bez zastanowienia padłoby na Sabbat i właśnie Surrender of Divinity.
Płyta oryginalnie wydana została w 2001 roku przez malezyjską Psychic Scream Entertainment oraz równolegle w Polsce przez nieistniejące już God is Dead Records. Na te wydania się niestety nie załapałem (płyta zamówiona z GiD nigdy do mnie nie dotarła), ale album był przez lata kilkukrotnie wznawiany w różnych limitowanych tłoczeniach. Mi przypadło wydanie japońskie z Deathrash Armageddon (2007) oraz wydane w 2016 min. przez sam zespół (InCoffin Productions) oraz sojusznika w postaci Thrashingfist Productions.

https://www.facebook.com/surrenderofdivinity/
https://www.incoffin666.com/



poniedziałek, 1 stycznia 2018

Evil- Rites of Evil (InCoffin Productions/ Obliteration Records 2017 )

Evil to powstała w 2011 japońska grupa parająca się demonicznym (teksty ich utworów inspirowane są mroczną stroną dawnych japońskich legend i wierzeń) Black/ Thrash metalem. Ich debiutancki długograj "Rites of Evil" to proste, bezkompromisowe łojenie osadzone po całości w typowo oldschoolowym klimacie przyzywającym na myśl Venom, wczesne Bathory, Motorhead (!), wczesne Sodom oraz Destrucion, no wiecie generalnie o co biega. W pewnej chwili można by ich jakoś tam przyrównać do kulowych już kolegów z chociażby Sabbat, ale w muzyce Evil sporo jest pewnej Rock n' Rollowej motoryki i punkowej zadziorności, nie sposób do tego nie machać banią, czy chociaż nie potupać nogą. Grają chłopaki z jajem i konkretnym wykopem, materiał po prostu galopuje bez ociągania i ma się ochotę odpalić go po raz kolejny. Po prostu chwyta i wciąga.  Jeżeli dalej będą sobie tak poczynać jak na niniejszym, pełnym materiale to mogą odbić się echem w podziemiu i kiedyś, jak zabraknie Sabbat czy Abigail, przejąć z po tych zespołach pałeczkę. Jak gdzieś znajdziecie to posłuchajcie sobie takiego "Give 'Em Hell (Shini-sarase)" i dajcie się ponieść tej Black/ Thrashowej zagładzie. No i te solówki ala stary Bathory! Na tej płycie jest taka pasja i flow, że to po prostu nie może się nie podobać hehe. Piekielnie dobra muza!
Jak podejdzie to sięgajcie po kasetę lub wersję na cd/winylu, warto! Każdy maniak oldschoolowego metalu będzie kontent. Totalny hołd dla tzw. Pierwszej Fali Black Metalu!

https://evil-thrash.jimdo.com/
https://www.facebook.com/eviljapan/
https://www.incoffin666.com/
http://obliteration.shop-pro.jp
https://www.facebook.com/obliterationrecords/