Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Incinerator. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Incinerator. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2020

Incinerator/Pure Massacre - The Second Death split (Putrid Cult 2020)

Kolejny split z udziałem naszego rodzimego Incinerator (zdaje się, że już trzeci). Tym razem dzielą płytę z argentyńskim jednoosobowym zespołem Pure Massacre, który na tym splicie debiutuje. Incinerator po raz kolejny udowadnia, że miano polskiego Cannibal Corpse nie jest wcale takie przesadzone. Dostajemy tu raz jeszcze dawkę starego, klasycznego Death Metalu i poza wspomnianymi i oczywistymi wpływami Cannibal Corpse można usłyszeć też nieco Vader czy Slaughter (nawet cover tutaj popełnili!). Grańsko bez najmniejszej skazy i złego słowa rzec nie można. Panowie umieją w Death Metal i przywołują lata świetności gatunku! Brzmi to świetnie i jakbym nie wiedział, że to zespół działający obecnie, to pomyślałbym, że to jakaś zapomniana perła z początku lat 90.
Pure Massacre to już nieco inny Death Metal, wokalnie bliski Incantation, Deicide, natomiast brzmieniowo oscyluje to wokół Asphyx i tych cięższych płyt szwedzkiej sceny. Riffy są mocarne, gęste, trącą nieco tym gitarowym piachem. Ciekawy i dobrze zagrany materiał, tym bardziej, że za wszystkie instrumenty odpowiada jedna osoba. Za to należy się szacunek i uznanie.
Zespoły zostały tu dobrane bardzo dobrze, wpasowując się w klasykę swojego rzemiosła i zestawione w sposób zbalansowany, prezentując dwa różne style grania w obrębie tego samego gatunku. Dla fanów Incinerator jest to mus, dla tych, którzy nie znają - świetny wstęp, no i okazja zapoznania się z debiutującym Pure Massacre.

https://www.facebook.com/incineratorPL/
https://incineratorpl.bandcamp.com/
https://www.putridcult.pl/

English Translation:

Another split featuring Polish Incinerator (seems to be the third one already). This time they share the CD with the Argentinian one-man band Pure Massacre, which debuts on this split. Incinerator once again proves that the name of Polish Cannibal Corpse is not so exaggerated. Here we get once again a dose of old, classic Death Metal and, apart from the mentioned and obvious Cannibal Corpse influences, you can also hear a bit Vader or Slaughter (they even made a cover from their stuff!). Very good stuff and nothing bad can be said about it. These guys know how to play Death Metal and bring back the years of the genre's splendor! It sounds great and if I hadn't known it was a band playing currently, I would have thought it was some forgotten pearl from the early 90s.
Pure Massacre is a bit different Death Metal, vocally close to Incantation, Deicide, while the sound oscillates around Asphyx and those heavier albums of the Swedish scene. Riffs are heavy, dense, with that characteristic "sand" in guitar sound. Interesting and well-played material, the more that one person is responsible for all the instruments. Respect for that.
The bands have been selected very well here, fitting into the classics of their art and combined in a balanced way, presenting two different styles of playing within the same genre. For Incinerator fans it is a must, for those who do not know - a great introduction and an opportunity to get acquainted with Pure Massacre's debut.




sobota, 15 grudnia 2018

Incinerator/ Vile Apparition split (Putrid Cult 2018)

Już kiedyś pokusiłem się  stwierdzenie, że Incinerator to taki nasz krajowy Cannibal Corpse (czasy z Barnes'em na wokalu) i... Podtrzymuję to co powiedziałem, nie ma tu już najmniejszych wątpliwości. Oba nowe kawałki z niniejszego splitu to kolejna dawka oldschoolowego Death Metalu, który przeniesie nas w czasie do początku lat 90-tych. Jest duch tamtych czasów, pasja, autentyczność i co najważniejsze konsekwencja. Jeżeli mieliście okazję zapoznać się z wcześniejszymi materiałami zespołu to wiecie czego możecie się tu spodziewać. Incinerator jedzie z tym koksem dalej i nie zawodzi. Czekam mocno na pełny długograj od tych Panów. Z pewnością będzie się działo!
Co się natomiast tyczy połówki od australijskiego Vile Apparition to mamy tu również stary dobry Death Metal, ale ten bardziej gęsty i smolisty brzmieniowo, rejony bliższe takim klasykom jak Incantation, Deicide oraz Suffocation. Też nieźle to poniewiera, ale osobiście w te rejony Metalu Śmierci zapuszczam się nieco rzadziej. Poza jednym własnym kawałkiem zaprezentowali tu cover Defecation "Life on Planet Earth is Fucken Cancerous". Wyszło bardzo przyzwoicie, a przy okazji zespół przypomniał już ten nieco zapomniany utwór z debiutanckiego krążka projektu Mitcha Harrisa z Napalm Death.
Bardzo zwięźle podsumowując, split krótki (niecałe 13 minut), acz treściwy. Takie przypomnienie o sobie od obu zespołów. Wydawnictwo raczej dla tych którzy zbierają materiały od obu kapel lub generalnie co się ciekawego nawinie w ramach Death Metalu.

https://www.facebook.com/incineratorPL/
https://incineratorpl.bandcamp.com
https://www.facebook.com/vileapparition/
https://vileapparition.bandcamp.com
https://www.putridcult.pl/


piątek, 8 czerwca 2018

Incinerator/ Profanity Angel- Execration of the Holy Spirit split (Prior Satanae 2018)

Cóż to jest za odjechany split wiedzą wszyscy Ci którym udało się już położyć na nim łapska. Dwie demówki jakże obiecujących, polskich załóg, które swoją sztuką w sposób niemal niedościgniony potrafią przenieść nas do pierwszej połowy lat 90-tych. A tak, nie inaczej! O Epce Incinerator miałem okazję już pisać i zawrzeć w niej wszystko co można o tej grupie w tej chwili powiedzieć. Demo "Death Descend" (2015), chociaż bardziej obskurne i brudne brzmieniowo od "Rotten Flesh Macabre" tylko to wszystko potwierdza. Narodził się nasz polski Cannibal Corpse i to żywcem wyrwany z czasów ich pierwszych dwóch, trzech płyt i to w każdym możliwym aspekcie. No klasa Panowie! Słychać tu też echa starego Death, Grave, czy nawet Carnage. O równie oddany tamtym czasom i estetyce Death Metal u nas trudno. Incinerator uderza w samo sedno tematu i nie bierze jeńców! Tak się powinno czcić dawnych Bogów gatunku!
Co się tyczy Profanity Angel, no wieje tu Black Witchery, Blasphemy czy Archgoat na kilometr. Do tego jest ciężko, mrocznie, smoliście. Podobnie działają u nas Bestial Raids, czy Freezing Blood, a Profanity Angel z "Acts of Desecration and Blasphemy" (2014) można śmiało do tego zacnego grona zaliczyć. Jak na demo brzmi bardzo mocarnie i emanuje niemal wszystkim co najlepsze w Bestialskim Black Metalu (czy też tzw. War Metalu) dolewając do tego wszystkiego Doomwej cieczy. No i wokal, niski, chropowaty, z pogłosem, niczym pomruk potwora z najgłębszych otchłani piekła. Profanity Angel zdają się czuć niczym ryba w wodzie w swoim fachu.
Pragnę też wspomnieć, że bardzo spodobało mi się również zestawienie własnie tych grup, grup które poruszają się po nieco odmiennej od siebie stylistyce. Dzięki temu każdy z materiałów słuchany jest ze stosowną atencją i nie zlewa się tematycznie z poprzednim jakby to mogło mieć miejsce w przypadku dwóch z tej samej niszy. Także reasumując wydawnictwo jak najbardziej godne uwagi i posiadania na półce. Polecam!



sobota, 4 listopada 2017

Incinerator- Rotten Flesh Macabre (Putrid Cult 2017)

Proszę Państwa! Co tu się wyrabia to mózg staje po prostu! Na dzień dobry już sama nazwa grupy przynosi jakże szlachetne skojarzenia. Z marszu przypomina się kanadyjski Slaughter i ich płytka "Strappado" na której znajduje się kawałek o właśnie takim tytule i z jakże charakterystycznym riffem. No ale do rzeczy. Odpalamy płytkę i co dostajemy? Bynajmniej nie Slaughter, a wczesny Cannibal Corpse w naszym rodzimym wydaniu! Zarówno muzycznie jak i wokalnie kłaniają się Barnes oraz płyty "Eaten Back to Life" oraz "Butchered at Birth". Kto by pomyślał, że na naszej ziemi znajdzie się zespół który tak niemiłosiernie i z taką pasją będzie chłostał nas dźwiękami najdosadniej jak można oddającymi hołd najzacniejszym dokonaniom Cannibali. A, i warto zaznaczyć, że i nieco furii i złowieszczości starego Deicide się tu znajdzie. To jest właśnie jeden z tych przykładów kiedy inspirując się dokonaniami starej gwardii można stworzyć coś o nowej jakości, świeżej energii, a jednocześnie przenoszącego nas do tych najlepszych lat śmierć metalowego łojenia. Cały czas jestem pod ogromnym wrażeniem i usiłuję zbierać szczenę z podłogi. Niby epka, niby tylko pięć kawałków, ale mogłoby to przyćmić nie jeden ostatnio wydany, Death Metalowy album. I szczerze, nie ma w tym przesady. Taka opinia słusznie należy się temu materiałowi, jak i samemu zespołowi. Jeżeli chcecie się przekonać, że nie rzucam słów na wiatr to sprawdźcie sobie otwierający epkę "Sacramental Mutilation", do którego chłopaki pokusili się też o video. Takich grup nam trzeba i takiej jakości i oddania sztuce! Czekam z niecierpliwością na ich kolejny materiał, bo to co do tej pory nagrali to mówiąc najprościej miazga! Dzięki takim hordom klasyczny, oldschoolowy Death Metal trzyma się dobrze i nadal trzymać się będzie!