Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agonia Records. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agonia Records. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 grudnia 2020

Azarath - Saint Desecration (Agonia Records 2020)

Niniejszym wyłaniam swoją płytę roku 2020! To, co Azarath zrobił na tym albumie, to dla mnie osobiście coś niesamowitego! Nie tylko w obrębie diabelskiego death metalu, jakim się parają, ale i względem kompozycji i brzmienia, warsztatu muzycznego, jaki wyłania się z tych opętańczych dźwięków. Ta płyta po prostu równa wszystko z ziemią. "Saint Desecration" jawi się nie tylko jako odniesienie do starszych płyt zespołu, ale również jest niesamowitym jakościowym krokiem naprzód. Mam wrażenie, że Panowie nigdy wcześniej nie brzmieli tak potężnie! No i bardzo dobrze robi grupie fakt posiadania Skullrippera na wokalu. Lata w Embrional zrobiły swoje i Marcin wpasował się tu idealnie, zarówno ze swoim głosem, jak i gitarą. Inferno, Bart, a i Peter jak zwykle wymiatają i są w życiowej formie, a zespół pokazuje się ze swojej najlepszej strony. Mnogość różnych smaczków i natchnionych solówek zanurzona jest w miażdżących blastach, tnących niczym polsilver riffach i zajadłych wokalach. Azarath pokazał na tej płycie, że wciąż można grać brutalnie, a jednocześnie z kunsztem i finezją, przemycając w tę formę nieco melodii, tworząc death metal z jednej strony bijący swą piąchą prosto w pysk, a z drugiej otwierający przed słuchaczem swoją głębię i bogactwo. Wisienką na torcie jest zamykający album utwór "Beyond the Gates of Burning Ghats". Takiego numeru w swoim dorobku zespół jeszcze nie miał. Kompleksowy, ze znakomitą linią gitar (a i solówka jest tu przepiękna), mistyczny w swoim wydźwięku i bardzo klimatyczny, pełen atmosfery mroku, tlących się świec i kadzideł. Miejscami trochę behemothowy, ale wciąż zachowujący ten charakterystyczny dla Azarath pazur. Do tej kompozycji powstał również pierwszy w historii Azarath teledysk, który załączam poniżej. Charakter albumu idealnie oddaje ponura i tajemnicza okładka autorstwa Marty Promińskiej, małżonki Inferna. Do limitowanej wersji CD, którą przedstawiam w niniejszej recenzji dodano również cover Merciless "Pure Hate", który zespół zagrał jak swój własny numer - klasa!


English translation:

I hereby choose my album of the year 2020! What Azarath did on this one is something amazing for me personally! Not only in terms of the devilish death metal they play, but also regarding the composition and sound, and the musical technique that emerges from this demonic music. This record simply smashes everything to the ground. "Saint Desecration" stands out not only as a reference to the band's older albums, but also is an amazing qualitative step forward. I have the impression that the gentlemen have never sounded so powerful before! And it does the group very well to have Skullripper on vocals. The years at Embrional have done their job and Marcin fit in perfectly here, both with his voice and guitar. Inferno, Bart and Peter, as always, are rocking and in their best shape, the band shows its best side. The multitude of different additions and inspired solos are hidden in crushing blasts, riffs cutting like polsilver and fierce vocals. Azarath showed on this album that you can still play brutally, and at the same time with artistry and finesse, smuggle some melody into this form, creating fist-punching death metal on the one hand, and on the other opening its depth and richness to the listener. The icing on the cake is the closing track "Beyond the Gates of Burning Ghats". The band has not had such a track in their output yet. Comprehensive, with an excellent line of guitars (and the solo here is beautiful), mystical in its overtone and very atmospheric, full of darkness, smoldering candles and incense. A bit of a behemoth-like in places, but still retaining that "claw" characteristic for the group. Azarath also made their first music video to this composition, which I am attaching above. The nature of the album is perfectly reflected in the gloomy and mysterious cover by Marta Promińska, Inferno's wife. A cover of Merciless "Pure Hate" was also added to the limited CD version, which I present in this review. The band played it as their own composition - top class!




poniedziałek, 21 stycznia 2019

Varathron- Patriarchs of Evil (Agonia Records 2018)

Jakiż to jest dobry album to się we łbie nie mieści! Po raz kolejny ubolewam, że znowu trafiam na płytkę, która znalazłby się w czołówce zestawienia 2018, gdybym się bardziej streszczał. No ale nie ma co stękać, a nadrabiać! "Patriarchs of Evil" zasługuje na największe laury. Varathron to już weterani Black Metalowej sceny, a zdają się nie tracić na sile, ani formie. Nowy krążek pokazuje, że do wypalenia twórczego to daleko im jak na Kamczatkę. Płyta ma kapitalną mroczną, i epicką atmosferę z domieszką rytualnej otoczki, mistycyzmu, który towarzyszył grupie od samego początku. Z resztą grecka scena ma to swoje charakterystyczne brzmienie. O wiele więcej nacisku postawione jest na klimat, a mniej na karkołomne kompozycje mające przede wszystkim urywać łby. Nie brak tu też konkretnej energii, ognia i świetnych wybrzmiewających niczym echo riffów, przestrzenności, głębi. Melodyjności też tu nie brakuje, podobnie z chwytliwością jaką wykazują się również ich koledzy po fachu- Rotting Christ. Klawiszowe elementy dopełniają całości dając nam spójne, skończone dzieło. Momentami przywodzi na myśl najlepsze motywy ze starego, dobrego Tiamat.
"Patriarchowie Zła" nikogo obojętnym zostawić nie powinni. To płyta tak magiczna i majestatyczna w swym wyrazie, że po jej wysłuchaniu długo się tego nie zapomni. Ona po prostu mami i czaruje swoją przesyconą czernią i zapachem świec aurą. Ta płyta jest niczym starożytny rytuał ku czci nieokiełznanych, złowieszczych mocy. Z jednej strony budzi niepokój, a z drugiej wciąga w swoją otchłań bezpowrotnie.
Śmiem twierdzić, że to najdojrzalsze i chyba obiektywnie najlepsze dzieło Varathron. Bogate w pomysły, świetne aranżacje i doskonałe brzmienie. Okultystyczne opus magnum i płyta, której każdy metalowy maniak powinien posłuchać.
Poniżej limitowana wersja w digipaku plus tzw. slipcase. Dostępna tylko wysyłkowo na Agonia Records. Przy okazji, jak widać również i oprawa graficzna albumu miażdży.

http://varathron.com
https://www.facebook.com/VarathronOfficial/
https://www.agoniarecords.com/




piątek, 29 września 2017

Azarath- In Extremis (Agonia Records 2017)

Azarath wypluł w tym roku swoje szóste dzieło, płytę rzekłbym arcypotężną. Żaden Death Metalowy album ostatniego czasu nie powalił mnie tak jak "In Extremis", warto było czekać te sześć długich lat na kolejną ich płytę i dostać coś takiego.
Uważam, iż Azarath przez wszystkie te lata od swojego powstania nie nagrał ani jednego słabego krążka, bez wyjątku. Wszystkie, co do jednego, reprezentowały najwyższy możliwy poziom bezkompromisowej, nieświętej, Death Metalowej sztuki. Mimo ciągłego i konsekwentnego trzymania się własnego wyrobionego stylu, z każdym wydawnictwem potrafili huknąć z taką siła, że zwalało z nóg, zawsze był to kolejny krok naprzód do perfekcji w swoim fachu. Najnowsze dzieło zespołu zdaje się wszystko to potwierdzać. Azarath to wciąż ta dobrze znana, nieokiełznana bestia obracająca w perzynę wszystko co stanie jej na drodze. Tyle, że tym razem nieco mniej obskurna i surowa na rzecz mięsistego, potężnego i klarownego brzmienia. Nigdy wcześniej piekło rozpętywane przez tą grupę nie wypadało tak walcowato. Olbrzymi szacun należy się Inferno, który stworzył tu istną perkusyjną kanonadę najwyższej próby. Kolejne gratulacje lecą do Necrosodoma za wściekłe, opętańcze wokale nadające całości tej niepohamowanej agresji. Wielka szkoda, że drogi jego i Azarath rozeszły się niedługo po nagraniu płyty. Zarówno za wiosłem jak i mikrofonem odwalał kawał dobrej roboty. No i czas na gitary, riffy jak zwykle chłoszczące, ostre, odegrane tak jakby jutro miała nastąpić apokalipsa, to w nich tkwi serce tej jedynej w swoim rodzaju brutalności jaką szczyci się grupa. Już sam początek płyty to salwa ze wszystkich dział i zwiastun tego, że albo poddasz się tej bluźnierczej bestii albo zostaniesz przez nią rozszarpany na kawałki. Te najjaśniej płonące momenty "In Extremist" to zakumplowany nieco z Behemoth "The Slain God", następujący po nim, karkołomny i morderczy "At the Gates of Understanding" oraz jego bratni czart w postaci "Let My Blood Become His Flesh". Miazga, mogę słuchać do upadłego!
Od początku wiedziałem, a teraz tylko przekonuję się, że tej płyty długo nie będę miał dość, o ile w ogóle. Osobiście uważam, że na obecną chwilę, jak i przez parę dobrych lat wstecz, Azarath siedział na tronie polskiego, oldschoolowego Death Metalu. "In Extremis" tego tytułu nie zabrał, a wręcz przeciwnie, pokazał, że słusznie im się należy i że nie mają najmniejszego zamiaru nikomu go odstąpić. Bezapelacyjnie moja płyta roku 2017!

https://www.agoniarecords.com/
http://azarath.pl/