Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vond. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vond. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2017

Vond- Aids to the People (Funeral Industries 2017)

Dziś kontynuuję kwestię reedycji wydawnictw Vond. Tym razem mowa będzie o tym w pewnym sensie premierowym. "Aids to the People" (cóż za osobliwy tytuł!) to zbiór niepublikowanych wcześniej z całego okresu działania tego projektu, mam tu na myśli kompozycję tytułową, "Doomed to Solitude" oraz "Host". Pochodzą one z 1995 roku  i zawierają już elementy muzyki elektronicznej, które obecne były na płycie "The Dark River". Pozostałe dwa utwory to nic innego jak nie wznawiana do tej pory 7'' "Havard Vond", obecnie nie lada rarytasik. Pierwsze trzy nagrania z krążka mają wyraźnie słyszalny, surowy charakter, to takie nieoszlifowane diamenty, niemniej jednak nie tracą swojego posępnego, nostalgicznego, jedynego w swoim rodzaju klimatu. Co się tyczy epki "Havard Vond" to jest to dobre wprowadzenie w istotę emocji i pejzaży przedstawionych w Vond, uświadomienie słuchaczowi najważniejszych różnic w stosunku do Mortiis, a także zaprezentowanie fenomenu tego typu grania. Tak właśnie wyglądały początki nie tylko samego Vond, ale także Mortiis, to jeden z pierwszych rozdziałów historii pod tytułem "Dark Dungeon Music".
Co się tyczy samej reedycji, to nie mam opinii odmiennej w stosunku do tej, którą przedstawiłem opisując wczoraj płytę "Selvmord". Mógłbym ją równie dobrze przytoczyć raz jeszcze, ale... No właśnie jest jedno "ale". Jak sami pewnie zauważyliście jest nieco skromniej graficznie. Jedno zdjęcie jako okładka i to takie trochę zaciemnione, a reszta grafiki to już bezpośrednie nawiązanie do debiutanckiej epki. Jestem w stanie zrozumieć taki oszczędny zabieg jako, że na celu było oddanie klimatu i charakteru oryginalnego wydania, bo i tak właśnie było w tamtym przypadku. Także, reasumując nie liczę tego na minus, zapewne tak być miało, "take it or leave it" jak to mówią. Ja osobiście wybieram pierwszą opcję. Polecam to wydawnictwo wszystkim fanom mrocznego ambientu i rzecz jasna wszystkim zasłuchanym w twórczość Mortiis. Absolutny Must- have!
http://store.funeral-industries.com/
https://mortiiswebstore.com/
http://downloadmusic.mortiis.com/



czwartek, 26 stycznia 2017

Vond- Selvmord (Malicious Records 1994/ Funeral Industries 2017)

W latach 90-tych Havard Ellefsen, znany powszechnie jako Mortiis, poza swoim głównym projektem o tej samej nazwie powołał do życia aż  3 poboczne: Fata Morgana, Cintecele Diavolui oraz Vond. Ten trzeci, doczekał się 3 wydanych płyt, a mowa będzie o pierwszej z nich czyli "Selvmord". Pretekstem do przybliżenia tego krążka jak i samego Vond jest fakt ukazania się reedycji wszystkich tych płyt, które wypuściło w tym miesiącu niemieckie Funeral Industries.
Wspomniany album wydany został w tym samym roku co "Fodt til a Herske" Mortiis (1994). Na pierwszy rzut ucha może się wydawać że obie płyty, chodź pod innym szyldem, są do siebie bardzo podobne, dla niektórym zapewne niemal bliźniacze. Jednak każda z nich oscyluje wokół innego tematu. Mortiis jest projektem który zagłębia się w świecie fantastyki, lochów, zamków, jezior i ponurych lasów. Vond jest natomiast ujściem wszelakich negatywnych emocji swojego twórcy, oscyluje wokół tematyki zwątpienia, smutku, depresji, śmierci i fascynacji ciemnością. Jest też nieco bardziej rozwinięty kompozycyjnie niż wczesne albumy Mortiis, jest mniej jednostajny, i monotonny, mamy tutaj odrobinę większą gamę brzmień i ścieżek. Błyszczy tu zwłaszcza utwór tytułowy oraz "Slipp Sorgen Los".
Płyta "Selvmord" nagrana została w ciągu 2 dni (z zaplanowanych 5). Złożyła się na to min. kiepska sytuacja finansowa i bytowa swojego autora, która miała miejsce w tamtym czasie. Mimo to powstał kawał naprawdę świetnego dark ambientu/ synth/ darkwave czy dungeon synth, jak zwał tak zwał. Emocje tamtego czasu zostały istotnie zaklęte w tych nagraniach. Album niesie ze sobą niesamowitą atmosferę. Ilekroć go słucham to odczuwam nostalgię, melancholię, posępność, a jednocześnie piękno i tajemniczość. Kompozycje mają jakąś specyficzną głębię, niczym zaklęty głos odległych przestrzeni. Szczerze tą płytę polecam, na wieczorową porę przy lampce wina w sam raz!
Teraz trochę w temacie samej reedycji. Uważam, że Funeral Idustries odwaliło kawał dobrej roboty. Trochę nieschematycznie wybrali digipak w formacie A5, który wypełnili grafikami/ zdjęciami oryginalnie towarzyszącymi wydaniu płyty (tutaj użyto tych które pojawiły się w tamtym czasie na flyerach). Efekt jest jak najbardziej zadowalający, także z czystym sumieniem mogę to wydawnictwo zarekomendować. Ten konkretny album oraz pozostałe dostępne są nie tylko na cd, ale także w dwóch wersjach winylowych.
Dla porównania dodałem również pierwsze wydanie tej płyty z Malicious Records. Plakat z pierwszej edycji winylowej wrzuciłem natomiast od tak, jako dodatek.

http://store.funeral-industries.com/
https://mortiiswebstore.com/
http://downloadmusic.mortiis.com/