Dzisiejszy wpis to coś ze świata tzw. Dungeon Synth, muzyki poniekąd mocno z Metalem związanej, zwłaszcza z Black Metalem. Konkretnie jego melodyjną, średniowieczną, czy też tolkienowską odmianą. Carnifexian to młody, jednoosobowy projekt z Rosji. Dungeon Synth mocno inspirowany takimi projektami jak Elffor, Mortiis, Barak Tor, Erang czy nawet Summoning w jego instrumentalnej odsłonie. To właśnie długa, trzynasto utworowa wycieczka w stronę tych brzmień i klimatu. I, co ważne, nie można Carnifexian posądzić o jakąś wyraźną wtórność w temacie. Sporo projektów w ramach Dungeon Synth czy Ambientu jest niestety powtarzalna do bólu (taki np. Old Tower to darcie skóry z Mortiisa), nudna, czy po prostu nijaka. Tutaj tego nie ma. Płyta się nie nudzi, fajnie przez cały czas trwania snuje swoją historię osadzoną w krainie zamków, smoków, lochów i magii. Na dobrą sprawę zlatuje nie wiadomo kiedy i ma się ochotę odpalić ją ponownie, a w końcu to ponad dziesięć kompozycji. No i klimat, tutaj jest jego wyczucie, twórca wie, z czym ma do czynienia, w jakim brzmieniu się obraca i co ta muzyka ma ze sobą nieść, jakie wrażenie ma w słuchaczu generować. Jest tu zatrzęsienie fajnych melodii, różnych smaczków (elementów podobnych do tych jakimi urozmaicał Mortiis takie płyty jak "Crypt of the Wizard" oraz "The Stargate") i akurat ten projekt nie żeruje na eksploatowaniu rozwiązania jakim jest nadmierna monotonia czy repetycja, zachowany jest balans i lekkie zróżnicowanie nastrojów. Od typowo nostalgicznych, po podniosłe i epickie. Miejscami można wyłapać jakieś odniesienia do twórczości Basila Poledurisa i jego ścieżki dźwiękowej do "Conana Barbarzyńcy".
Jednym słowem jest to kawał solidnego Dungeon Synthu, z pomysłami, odrobiną świeżego spojrzenia na tradycyjną strukturę, a przede wszystkim takiego, który po krótszym czasie nie odejdzie w zapomnienie wśród tych, którzy będą mieli okazję się z nim zapoznać. Ja ze swojej strony jak najbardziej polecam wszystkim fanom tego typu brzmień.
https://www.facebook.com/darkageprod/
http://dark-age-productions.com
https://darkageproductions.bandcamp.com/album/age-of-spiked-mace
English version:
Today's review is something from the world of so-called Dungeon Synth, music somewhat strongly associated with Metal, especially Black Metal. Specifically, its melodic, medieval or Tolkien-like type. Carnifexian is a young, one-man project from Russia. Dungeon Synth strongly inspired by such projects as Elffor, Mortiis, Barak Tor, Erang or even Summoning in its instrumental version. This is a long, thirteen-track trip towards these sounds and atmosphere. And, importantly, Carnifexian can not be accused of any clear secondaryness in its art. A lot of projects within Dungeon Synth or Ambient is unfortunately painfully repetitive (such as Old Tower that is simply tearing the skin from Mortiis), boring or simply bland. Here there is no such situation. The album is not boring, it's great all the time telling its story set in the land of castles, dragons, dungeons and magic. In fact, it flows and you want to play it again, and, you know, it is more than ten compositions. And the atmosphere, here you have the feeling of it, the artist knows what he is dealing with, in what sound he revolves and what this music is supposed to carry with itself, what impression it should generate on the listener. There is a lot of cool melodies, various additions (elements similar to those of Mortiis, used on "Crypt of the Wizard" and "The Stargate") and this project does not prey on exploiting a solution which is excessive monotony or repetition, it preserves balance and slight diversity of moods. From typically nostalgic to sublime and epic. In some places you can catch some references to the work of Basil Poleduris and his soundtrack to "Conan The Barbarian".
In a word, it is a piece of solid Dungeon Synth, with ideas, a bit of a fresh attitude towards the traditional structure, and above all, one that after a short time will not go into oblivion among those who will have the opportunity to listen to it. I totally recommend this Carnifexian to all the fans of this kind of art!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dungeon Synth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dungeon Synth. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 września 2019
poniedziałek, 4 marca 2019
Cintecele Diavolui- The Devil's Songs (Dark Dungeon Music 1997)
Dziś odjeżdżamy w trochę nie metalowe rejony muzyczne, aczkolwiek klimatem i swoim twórcą z metalem mimo wszystko powiązane. Zapewne znajdą się tacy którzy Cintecele Diavolui znają, a przynajmniej kojarzą. Jest to jeden z pobocznych projektów muzycznych Havarda Ellefsena vel Mortiis. Poza swoim głównym dziełem o tej samej nazwie i szarpaniem basu w Emperor, stworzył również nieco mrocznej, niesamowicie atmosferycznej muzyki pod szyldami Vond, Fata Morgana oraz właśnie Cintecele Diavouli. Ten projekt wydaje się najbardziej nietuzinkowy w całym dorobku. Havard stworzył na tej płycie nowe, miniaturowe uniwersum skupione wokół wampirycznej postaci o imieniu Vukodlak (słychać jego głos w co poniektórych kompozycjach na płycie). W zawartej tu muzyce jest równie wiele mroku, co pewnej groteski, niemego humoru zabarwionego czernią. Łączy ona pewne elementy pozostałych projektów z wyraźnymi. moim zdaniem, inspiracjami zaczerpniętymi z bardzo starych horrorów, nawet tych w których poza samą muzyką nie było żadnego innego dźwięku. Album ma pewne szczególne momenty, które kreują dosyć niepowtarzalny nastrój niepokoju podszytego dreszczem ("Dungeon of Horror" oraz "One Soul Less for the Devil"). Jest to dzieło zaiste eksperymentalne i nowatorskie w swojej niszowej estetyce i, co trzeba przyznać, ma swój unikatowy klimacik. Nie spodziewam się, że wielu z was, którzy z Cintecele Diavolui do czynienia jeszcze nie mieli, z marszu spodoba się ten twór. Jest to sztuka dosyć wymagająca, mi osobiście zajęło nieco czasu zanim pochłonęły mnie te dźwięki i w pełni je doceniłem. Niemniej jednak wszystkim entuzjastom tzw. Dungeon Synth szczerze polecam!
Materiał pierwotnie ukazał się w skróconej wersji w 1996 jako 10'' winylowa Epka, potem natomiast już w pełnej formie na CD. W 1997 sumptem Dark Dungeon Music, a w 1998 Cold Meat Industry. W ubiegłym roku natomiast album po raz pierwszy doczekał się edycji kasetowej (ściśle limitowanej) wydanej przez sojusz Omipresence, Children of the Night oraz Foreign Sounds.
https://www.facebook.com/officialmortiis/
https://downloadmusic.mortiis.com/
https://mortiiswebstore.com/
Materiał pierwotnie ukazał się w skróconej wersji w 1996 jako 10'' winylowa Epka, potem natomiast już w pełnej formie na CD. W 1997 sumptem Dark Dungeon Music, a w 1998 Cold Meat Industry. W ubiegłym roku natomiast album po raz pierwszy doczekał się edycji kasetowej (ściśle limitowanej) wydanej przez sojusz Omipresence, Children of the Night oraz Foreign Sounds.
https://www.facebook.com/officialmortiis/
https://downloadmusic.mortiis.com/
https://mortiiswebstore.com/
niedziela, 8 kwietnia 2018
Druadan Forest- The Lost Dimension (Wolfspell Records 2017)
Druadan Forest to jeden z wielu projektów V-KhaoZ'a znanego z Vargrav, Oath czy ostatnio Old Serpent's Lore. Pod szyldem Druadańskiego Lasu jest już kilka demówek, epka i dwa pełne albumy, "The Lost Dimension" to właśnie ten drugi. Muzyka zawarta na płycie należy do nurtu zespołów, które rozwinęły estetykę oraz styl/ gatunek zapoczątkowany niegdyś przez Mortiisa czy Summoning. Mroczna fantastyka, teksty i klimat mocno inspirowane twórczością Tolkiena, muzycznie to przede bogate spektrum klawiszy okraszone Black Metalowymi wokalami ,odrobiną gitar i miarową perkusją. Jest epicko, majestatycznie, dźwięki są nostalgiczne, kreujące pełne magii pejzaże. Nie da się ukryć, że to co w tej sztuce najistotniejsze budowane jest na instrumentach klawiszowych, a celem jest oczywiście klimat i atmosfera. To jest to co podlega ocenie w pierwszej kolejności. Będąc szczerym V-KhaoZ stworzył album, który obraca się tak naprawdę w tym wszystkim co wyeksploatowało już Summoning (różnica jest tak naprawdę w barwie i brzmieniu, pomysły mniej lub bardziej się pokrywają, niespecjalnie można znaleźć tu coś nowego, trochę inaczej było w przypadku wcześniejszej płyty "The Loremasters Time". Ta była nieco bardziej urozmaicona, bogatsza tematycznie. "The Lost Dimension" została osadzona mocno w epickim, pompatycznym koncepcie. Przez cały czas trwania płyty mamy mniej więcej ten sam charakter kompozycji, trochę jednostajny, jakby narracyjny do opowieści, która snuje się powoli w tle. Nie jest to oczywiście złe rozwiązanie, jest w tym jakiś swoisty urok, kreuje się z tego jeden spójny opus, ja natomiast wolę odrobinę więcej dynamizmu i urozmaiceń. Podsumowując jest to solidny tytuł w obrębie tzw. Medieval Black Metal, Ambient, Dungeon synth, ale niespecjalnie wybija się tu na coś więcej i przed szereg nie wybiega. Jest to raczej pozycja dla oddanych fanów tej estetyki, tym osobom mogę spokojnie polecić. Osobiście bardzo lubię te klimaty, ale ta płyta jakoś szczególnie mnie nie powaliła i będę wracał do niej tylko od czasu do czasu. Jak już wspomniałem, bardziej odpowiadał mi debiutancki, pełnowymiarowy materiał tego projektu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





