Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyclone Empire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyclone Empire. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lipca 2018

Demiurg- Slakthus Gamleby (Cyclone Empire 2010)

Ostatnio troszkę szerzej eksploruję sobie temat swojego ulubionego Szwedzkiego Death Metalu i dzięki znajomemu sprzedawcy natknąłem się na Demiurg. Co prawda zespół już nie istnieje, ale zdążył poczęstować scenę trzema pełnymi albumami. Dziś mowa o trzecim, a za razem ostatnim z nich- "Slakthus Gamleby". Płytę przygarnąłem niemal w ciemno, bo po przesłuchaniu tylko utworu ją otwierającego. Starczyło. Na płytce znalazłem dokładnie to czego szukałem i porwało mnie od pierwszych dźwięków. Demiurg kapitalnie połączył brzmienia i patenty obecne w muzyce takich klasyków metalu śmierci (w większości właśnie tych bardziej melodyjnych) jak At the Gates, Amon Amarth, Unleashed czy Dismember, a także Nocturnus/ Amorphis (tutaj chodzi wyłącznie o oszczędne, acz nie dające o sobie zapomnieć partie klawiszowe), a w wolniejszych momentach materiału chociażby Dark Tranquillity czy też Edge of Sanity. Pracuje to wszystko pięknie, a brzmi jeszcze lepiej. W sumie nie ma co się dziwić skoro za projektem stoi Dan Swano odpowiedzialny tu za główne partie gitar i właśnie klawisze. Smaczku dodają również okazyjne żeńskie wokale w wykonaniu Marjan Welman. Płytę można podać za przykład albumu totalnie szwedzkiego, to przekrój tamtejszego Death Metalu podany w formie jednej płyty. Są galopady, jest ta charakterystyczna, jak na to granie, przebojowość, nuta melodyjności, ciężar, mocarne zwolnienia oraz znakomity growl w wykonaniu Roggi Johanssona. Niby wszystkie elementy zna się już z wielu innych płyt, ale poskładać to w jedną spójną całość w taki sposób jak zrobił to Demiurg i tchnąć w to energię i pasję to jednak jest sztuka, sztuka, którą warto zauważyć i docenić. No i ta okładka. Już po niej widać z jak esencjonalnym dziełem mamy do czynienia. Ktoś kto równie mocno jak ja wielbi przede wszystkim szwedzką odmianę Death Metalu, pochłonie ten album z marszu i nie ma opcji, że nie będzie do niego wracał. Płyta ewidentnie warta polecania i znacznie większej uwagi niż została swego czasu jej poświęcona.


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Triumphant- Herald the Unsung (Cyclone Empire 2014)

Dziś jakoś specjalnie rozwodzić się nie będę, ale czy zawsze jest taka potrzeba? Ten krążek czekał na swoją recenzję chyba miesiąc, nie mam pojęcia czemu tak to odkładałem, tym bardziej że bardzo dobry, no ale mniejsza o to bo w końcu jest. Pokuszę się o stwierdzenie, że pochodzący z Austrii Triumphant to najciekawszy black thrashowy (evil metalowy jak określa sam zespół) twór jaki hula sobie obecnie w podziemiu. Ich granie nie jest na jedno kopyto, potrafią bardzo dobrze operować tym co ich w metalu kręci i wplatać to w obraną formułę. Dzięki temu na "Herald the Unsung" poza wszechobecnym, złowieszczym i ostemplowanym szatańską raciczką thrashu, dostajemy zauważalną dawkę wpływów Black Metalowych ("Fullmoon Over Transylvania"), klasyki Heavy ("Triumphant" oraz najlepszy na płycie "Life Under the Inverted Cross" zaśpiewany po bośniacku!), a nad wszystkim tym wisi namiastka luzackiego, Rock 'n' Rollowego feelingu. Warto też wziąć pod uwagę trochę nietypowy jak na to granie zabieg jakim są stosunkowo długie, i w jakimś tam stopniu rozbudowane kompozycje (co w tym przypadku daje więcej czasu na delektowanie się tym co dobre). Po prostu słychać, że Panowie mieli na siebie pomysł i nie chcieli w czambuł łoić tak jak wszyscy wokół co się rzecz jasna chwali. Dobrze się tego wszystkiego słucha, tym bardziej, że grupa w swoim brzmieniu odnosi się do metalowej sztuki lat 80-tych, czyli swoich głównych inspiracji. Płyta jest spójna i wchodzi bez popitki, za jakiś czas chętnie sobie do niej wrócę.
"Herald the Unsung" skierowany jest do wielbicieli takich grup jak Venom, Desaster, Destruction czy Nifelheim, a jednocześnie do tych, którym w tego typu graniu nie przeszkadza przemykający miejscami duch starego, dobrego NWOBHM. No nie mogę nie polecić, zatem polecam! Warto się zapoznać!
P.S. Trochę się tym razem rozpędziłem w pstrykaniu fotek i cyknąłem wam dodatkowo cały booklet ;) Enjoy!