środa, 21 września 2016

Kat & Roman Kostrzewski- 666 (Mystic 2015)

Już raz pisałem coś w temacie ponownego nagrywania przez zespoły utworów lub albumów ze swojego repertuaru. Jednym wychodzi to na dobre, utwory zyskują nową jakoś, nowe oblicze, innym niestety nie przez co dostajemy odgrzany kotlet w ramach odcinania kuponów. W 2014 roku zespół Kat & Roman Kostrzewski nagrał ponownie debiutancki album Kat, kultowe "666". Moim zdaniem, w ich przypadku był to zabieg jak najbardziej owocny, choć nie ukrywam, że będąc pod stałym wpływem oryginalnej wersji słuchacz może potrzebować odrobiny czasu by oswoić się z tym materiałem i w pełni go docenić.


Nowe "666" to przede wszystkim nowe brzmienie. Wszystkie kompozycje z oryginalnego albumu wrzucone zostały do blendera z napisem "Kat & Roman Kostrzewski". Po wyjęciu otrzymaliśmy ładnie odrestaurowane dzieło charakteryzujące się wszystkim tym co obecnie reprezentuje muzycznie zespół Romka i Irka. To co się tu wyróżnia to przede wszystkim przejrzystość i produkcja. Jakość jest tu bardzo dobra, utwory mają fajną głębię, słychać każdą nutę. Roman występuje tu już jako doświadczony wokalista z dojrzałym, mocnym wokalem. Warto zaznaczyć, że słuchacz nie musi się już domyślać co jest wyśpiewywane, jak to mogło mieć w miejsce w przypadku oryginału.
Ciężko jest porównywać obie wersje "666", gdyż powstawały w w kompletnie różnych czasach i realiach, sprzęt i jego jakość to też lata świetlne. Zespół także w innym składzie niż wtedy. Przez to wszystko mam dwie bliźniacze płyty, a jednocześnie tak różne. Nowi muzycy wnieśli ze sobą nowego ducha i dodali do tych nagrań swoje trzy grosze, dzięki temu nie dostaliśmy klona. Taki np. "Masz Mnie Wampirze" jest tego doskonałym przykładem, nawet Roman dodał trochę nowych smaczków w linii wokalnej. "Noce Szatana" też mają parę ciekawych momentów przez co nie są nam podane w ten sam sposób jak niegdyś,  Fajnego kopa dostała również "Wyrocznia". Co ważne. cały album dzięki obecnemu brzmieniu zyskał też nieco na przebojowości.
Reasumując dostaliśmy ciekawe, nowe spojrzenie na klasyk z dyskografii Kat, Oryginalne "666" to płyta surowa, ze znamieniem kiepskiej produkcji czasów PRL, mroczna, ze specyficznym brzmieniem i klimatem, przepełniona młodzieńczą pasją i złością. Jej nowa wersja to przede wszystkim profesjonalna produkcja oraz bardzo dobre, klarowne brzmienie. Nagrywał ją zespół doświadczony muzycznie, który zrobił sobie wycieczkę w przeszłość chcąc zaprezentować stary materiał w nowej szacie. Jestem pewien, że świetnie się bawili znów nagrywając te numery, wracając przy okazji do tamtych lat kiedy Kat był dopiero na początku swojej muzycznej drogi. Podejrzewam, że w opinii co do tej płyty fani są mocno podzieleni. Ja osobiście bardzo ją polubiłem i zachęcam do tego aby dać jej szansę i z marszu nie porównywać do oryginału, a nóż odkryjecie ten album na nowo tak jak to miało miejsce w moim przypadku.
Jeszcze tak na marginesie, brawa za okładkę, bo naprawdę zacnie wyszła ta rewitalizacja konceptu z wersji wydanej niegdyś przez Stuff, a potem Silverton.