Jakiś czas temu pisałem wam o debiucie Burstin Out, a dziś pragnę przybliżyć wam epkę "Hell Commands...", która go poprzedzała. Cóż, kolejność trochę nie ta, no ale niestety mini album trafił do mnie później niż "Outburst of Blasphemy". Jakoś ciężej go było namierzyć.
Jak nie trudno się domyślić, zespół hołduje starej szkole spod znaku przede wszystkim Venom oraz starego Bathory. Tak mówiąc szczerze, to mam wrażenie, że gdyby trio Cronos, Mantas i Abaddon zaczęło grać, nie w latach 80-tych, a teraz to graliby i brzmieli dokładnie tak jak Burstin Out. Jest z nimi podobnie jak chociażby z retro-rockowym Orchid. Słyszysz ich i myślisz "no żywcem Black Sabbath z czasów "Master of Reality" czy "Vol.4", ale mimo to jest w tym jakaś nowa energia, nowa jakość. Pozornie można by stwierdzić, że to jakaś bezczelna kalkomania, ale tak nie jest. To totalny hołd i autentyczne zamiłowanie do tamtego brzmienia, estetyki, stylu oraz jego struktur. To samo robi Burstin Out w stosunku do pierwszych 4 płyt Venom i wychodzi im to piekielnie dobrze. Potrafią tchnąć w tą sztukę odmłodzonego ducha oraz świeżą i szczerą pasję. Już samo ich wykonanie "Witching Our" to potwierdza, ogromny szacun. Pozostałe kompozycje z epki to kolejny tego przykład. Rzecz jasna nie jest to ślepe i wyłączne zapatrzenie w Venom, jest to ewidentny numer jeden, ale w takim chociażby "Blackened Soul" dostajemy konkretną dawkę wpływów zaczerpniętych z pierwszego albumu Bathory (wstęp sunie "Necromancy" na kilometr) oraz szczyptę Kata (tak właśnie!) z "Metal and Hell". Ta grupa wie jak przypominać stare czasy oraz czcić klasykę gatunku w jak najlepszym stylu. Pochwały należą się także za świetne, dynamiczne brzmienie materiału, które nadaje całości kolorytu i podwaja przyjemność ze słuchania.
Co tu dużo mówić, szczerze zachęcam do sięgnięcia po nagrania tej grupy. Porównując epkę do debiutu widać gołym okiem, że zespół się rozkręca i nie zamierza przestać bombardować nas tym co w oldschoolowym metalu najlepsze. Bierzcie póki jeszcze można to gdzieś dorwać. Klasa!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burstin Out. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burstin Out. Pokaż wszystkie posty
środa, 22 lutego 2017
piątek, 13 stycznia 2017
Burstin Out- Outburst of Blasphemy (Evil Spell 2014)
Po tym jak zawiesił działalność znakomity Cruel Force na obecnym black/ thrash/ speed metalowym podwórku, wielbiącym takie zespoły jak Venom, Mercyful Fate, Destruction, stary Bathory czy Hellhammer/ Celtic Frost, widzę tylko trzy grupy które wybijają się swą energią i potencjałem ponad inne. Mam tu na myśli Nocturnal, Triumphant i właśnie Burstin Out. Ten zespół w moim mniemaniu przeskoczył swoich idoli z Venom (inspiracja tą kultową grupą jest tu aż nadto oczywista) i gra tak jak ich ulubieńcy obecnie powinni, uczeń przerósł mistrza. Jeżeli dla kogoś przesadzam w tej opinii to trudno, ja to właśnie tak widzę."Outburst of Blasphemy" to 30 minut skondensowanego, kipiącego energią, emanującego piekielnym ogniem black/ thrash/ speed metalu okraszonego rock 'n' rollowym luzem i chwytliwością. Załoga Burstin Out wzięła z Venom to co najlepsze i poddała konkretnemu tuningowi, podkręciła śrubę i wypluła bestię kipiącą klimatem lat 80-tych, kiedy to wspomniane na początku zespoły święciły swoje największe tryumfy. Poza fenomenalnym wykonaniem "Burstin' Out" z repertuaru Cronosa i spółki, diabelnie dobrze wyszedł utwór tytułowy, szarże w postaci "Speed Hounds from Hell" oraz "Black Witch Sorcery" czy chociażby hołd dla Bathory zatytułowany "Countess of Blood" (mocno przypomina "Countess Bathory", wydaje się być nieco żwawszy, ale klimat ten sam). Tak mówiąc szczerze to mógłbym wymienić także pozostałe kawałki, bo wszystko trzyma ten sam równy poziom, słucha się przednio, od pierwszych dźwięków po sam koniec. Aż ma się ochotę słuchać po raz kolejny i kolejny. O nudzie nie ma tu mowy!
Odważnie stwierdzę, że chłopaki po prostu grają lepiej od Venom, a z pewnością tak, jak by się obecnie od Venom oczekiwało. To ma być moc, atmosfera, ten oldschoolowy bakcyl i Burstin Out to mają. Oby dalej raczyli nas takim graniem, i oby obecna w tym pasja nigdy nie zgasła. Mamy 2017 rok, a oni zabierają nas z powrotem do 1984 kiedy Venom był u szczytu sławy, a Bathory rozpoczynał swą drogą po otchłaniach Hadesu. Tak trzymać!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


