poniedziałek, 19 września 2016

Enslaved- Yggdrasill demo (1992/ Peaceville 2014)

Dziś tak na szybko chciałbym omówić reedycję drugiego dema Enslaved. "Yggdrasill" zespół wypuścił własnym sumptem w 1992. Już wtedy Grutle i spółka byli pod czujnym okiem Euronymousa, który miał w planach wydanie ich debiutanckiego albumu w barwach Deathlike Silence. Samo demo to wycieczka do korzeni nie tyle samego, norweskiego black metalu i norweskiej sceny, ale także do początków tematyki nordyckich legend i tradycji w tejże muzyce (wcześniej był chyba tylko Bathory). Enslaved już na dzień dobry zaznaczył, że z typowym black metalem nie będzie miał wiele wspólnego poza samą warstwą instrumentalną, aczkolwiek wyraźnie zaznaczali swój anty- religijny stosunek. Osobiście zaliczam "Yggdrasill" to grona moich ulubionych dem z tamtych czasów, ma swoisty klimat i odznacza się oryginalnością biorąc pod uwagę materiały wtedy powstające. Nie tylko za sprawą tematyki tekstów i pewnej estetyki, ale także dzięki dosyć nieschematycznemu zastosowaniu klawiszy. Nie tyle robiły tło, co intensyfikowały partie gitar i samą melodykę utworów niekiedy wysuwając się znacznie naprzód. Zauważalne są pewne podobieństwa do tego co robił w tej kwestii Emperor, ale to jednak nie to samo. Wisienką na torcie jest tu majestatyczny, instrumentalny "Resound of Gjallarhorn".


Reedycja tego materiału w 2014 przez Peaceville uważam za świetne posunięcie, warto jest te nagrania przypomnieć, a i pokazać tym którzy nie mieli okazji go usłyszeć bo tak właśnie zaczynało Enslaved. Wydanie zrobione jest na wzór oryginalnego dema. Nie ma tu jakiś niepotrzebnych cudów niewidów, zmian grafiki, rewitalizacji czy innych bajerów. W przypadku wznawiania starych demówek uważam, że jest to jedyne słuszne posunięcie aby oddać w jak największym stopniu ich klimat i charakter. I coś takiego tu dostajemy. Jakieś ingerencji w oryginalne nagrania także nie zauważam. Materiał wznowiony został na cd oraz na winylu, po raz pierwszy od czasu oryginalnej, kasetowej demówki. Do pełni szczęścia brakuje tylko wznowienia promówki "Nema", która zaowocowała wspomnianym zainteresowaniem ze strony Oysteina Aarsetha.