Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Folk Metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Folk Metal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 października 2018

Eldiarn- Безудержное счастье (Soundage Productions 2016)

"Nieokiełznane Szczęście", bo tak mniej więcej, brzmi tytuł płyty w polskim tłumaczeniu, to jedyny, a zarazem ostatni album Eldiarn pod tym szyldem. W tym roku zespół zmienił nazwę, na Хрен (Khren), skład, ale bynajmniej nie styl grania (chociaż obecnie ta metalowa część ich kompozycji poszła trochę w sludge-owy kierunek). No, ale mniejsza o to. To co zaproponował tu Eldiarn jest konkretną dawką Folk Metalu, w którym tak naprawdę jedynym wyraźnym, ale za to wiodącym, elementem folku są partie skrzypiec i melodyjne (w wiadomym kierunku), lekko Thrashowe riffy. Kompozycje zespołu są ciężkie, zadziorne z solidnym, nieco growlującym wokalem (coś a la wczesny Finntroll), niosące ze sobą ogromną dawkę energii. Materiał wręcz stworzony do grania na żywo. Album jest bardzo równy, spójny i świetnie brzmiący. Zespół pokusił się też na koniec materiału o kawałek, który nieco przełamał klimat płyty. Dostaliśmy żeńskie wokale i nieco, nazwijmy to, biesiadny charakter, także wspomnienie w tym tekście o Finntroll zyskuje nieco szersze zastosowanie.
Wiadomo, jeżeli chodzi o tego typu granie, to zespołów o których można to powiedzieć znajdzie się wiele, lecz nie tak znowu ogromna ich ilość może poszczycić się brakiem nachalnej wtórności czy posiadaniem "tej" iskry, która podczas obcowania z tą sztuką potrafi w jakiś tam sposób porwać słuchacza. Eldiarn to właśnie miał. Cieszy mnie fakt, że pod tym szyldem ukazał się choć jeden pełen album. Szkoda, że zespół nieco się przeobraził i odrobinę inaczej ukierunkował swoje granie, chętnie widziałbym pod tym szyldem kolejne albumy w tym stylu co właśnie "Безудержное счастье", no ale niestety. Od siebie życzę zespołowi samych sukcesów w nowym nowym wcieleniu, a wam mocno polecam omawiany tu długograj. Jeżeli Folk Metal nie jest wam wrogiem to gwarantuję, że ta płyta się spodoba.

http://eng.soundage.org/
Profil Khren: https://www.facebook.com/khrenmetal/


wtorek, 2 października 2018

Temnolesie- Legends (GrimmDistribution/ Satanath Records 2017)

Coś dla fanów rosyjskiej Arkony (min. dlatego ten materiał mnie zainteresował), Kalevali, Temnozor, Percival i pochodnych, czyli zastrzyk Pagan/ Folk metalowych brzmień. "Legends" to pierwszy krążek rosyjskiego Temnolesie (czyli Mrocznego Lasu) na ich muzycznej ścieżce i... do Arkony to im daleko niestety. W takim zestawieniu wypadają bardzo blado, żeby nie powiedzieć kiepsko. Niemniej jednak ich muzyka sama w sobie zła nie jest. Gdyby tu nie robić żadnych porównań, to zespół całkiem nie najgorzej się broni. To przyzwoity Pagan/ Folk z elementami Black Metalu (trochę to na wyrost, ale warstwa wokalna nieco do tego predysponuje). Jest trochę dobrych riffów, ciekawych solówek, akcentów w postaci żeńskiego wokalu i sporej dawki klawiszowych elementów, które przydałoby się zbalansować równie konkretną dawką instrumentów folkowych czego właśnie mi tu trochę zabrakło. Widać, że zespół pomysł na siebie ma, ale jeszcze badają grunt, a sam materiał, mimo potencjału, nie jest jeszcze do końca dopracowany. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Przeszkadza mi tu odrobinę suche brzmienie gitar. Zespół bardziej akcentuje folkową stronę swojej twórczości i tutaj słyszałbym bardziej dopracowane wiosła, niż takie którym bliżej do cięższych, bardziej ekstremalnych brzmień. Więcej albumowi "Legends" niczego nie zarzucę. Płyta, jakby nie było, potrafiła zatrzymać moją uwagę na dłuższą chwilę. Ciekawi mnie co zespół zrobi na kolejnej płycie, w którą stronę pójdzie, bo jest w ich grze trochę oryginalnych motywów, czy wykreuje swój własny, charakterystyczny styl. Podstawy ku temu są i liczę niebawem z ich strony, na już konkretnie absorbującą płytę.

https://grimmdistribution.bandcamp.com/
http://satanath.com/
http://temnolesie.ru/


piątek, 7 września 2018

Arkona- Khram (Napalm Records 2018)

Ostatnio dotarł do mnie najnowszy krążek rosyjskiej Arkony, zespołu który jest ścisłą czołówką jeżeli chodzi Pagan/ Folkowe granie w zakresie metalowej sztuki. "Khram" to już 9, studyjne dzieło grupy i drugie, które poniekąd rozpoczyna nowy rozdział w twórczości zespołu, nie diametralny, ale jednak. Przynajmniej ja to tak odbieram. Wtajemniczeni wiedzą, że poprzedni materiał, "Yav", był dziełem bardzo mrocznym, posępnym, a w kwestii samego grania miejscami nawet powiedziałbym progresywnym. Długie utwory, częste zmiany tempa, różne ciekawe wstawki, recytacje. Jednym słowem nieco zawile, ale na bogato. Nie był to album tak łatwo przyswajalny jak niemal każdy poprzedni. Nie było na nim ani jednej ballady, czy przytupanek w stylu "Yarilo" czy "Stenka na Stenku". Już po pierwszym przesłuchaniu "Khram" było jasne, że będzie to płyta kontynuująca przyjęty na "Yav" kierunek. Jest tutaj nieco więcej żywszych momentów ("Shtorm", "V Pogonie Za Beloj Ten'yu"), majestatycznych (słuchając takiego "Rebionok Bez Imieni" przypomniał mi się trochę "They Rode On" Watain), ale klimat i struktura płyty jest niemal ta sama, z taką różnicą, że "Khram", jak sam tytuł wskazuje, ma sporo elementów szamańskich, rytualnych (jeszcze bardziej oznajmiających swą obecność w stosunku do poprzedniczki), wiele motywów z inkantacją. I co istotne, słychać tu miejscami mocne wpływy Black Metalu, a całość utrzymana jest przede wszystkim w średnich tempach i oparta na ciężkim, mocarnym brzmieniu gitar oraz wyraźnej obecności basu. Sporą rolę odgrywają tu instrumentalne pasaże w których swoje 5 minut mają bardzo fajnie zaaranżowane partie klawiszy. Album jest rozbudowany, znajduje się tu 9 kompozycji, a płyta trwa ponad 70 minut. Zdawać by się mogło, że Arkona zmierza w nowym kierunku, ku jeszcze bardziej kompleksowym kompozycjom, jeszcze większemu budowaniu atmosfery przy wykorzystaniu szerokiego wachlarza pomysłów i zagrywek. Mówiąc szczerze zespół ten nigdy wcześniej nie brzmiał tak potężnie i dojrzale. No i te niesamowite pokłady emocji... Tego nigdy w twórczości Arkony nie brakuje, tego swoistego, rodzimowierczego ducha, silnego związku z tradycjami i wierzeniami naszych słowiańskich przodków, które jest wiecznie bijącym sercem tego zespołu, które również mi są bliskie.
Podsumowując, "Khram" to potężna, majestatyczna dawka Pagan/Folk Metalu i chyba najcięższa płyta w dorobku Arkony. Album godny polecenia każdemu, komu te klimaty nie są obce. A nawet każdemu innemu, bo to najprościej mówiąc, kawał wyśmienitego, emocjonalnego, pełnego pasji grania!