środa, 14 września 2016

Gamma Ray- Sigh No More (Noise 1991)

Po raz kolejny trafia na warsztat recenzencki heavy/ power metalowy Gamma Ray. Tym razem omówię płytę z tzw, okresu z Scheepersem na wokalu.
"Sigh No More" to drugi, wydany w 1991, pełny album zespołu Hansena, i jeden ze słabiej ocenianych i często bagatelizowanych. Tymczasem to kolejna płyta, która na przekór większemu zainteresowaniu ekstremalnymi brzmieniami w latach 90-tych dawała znać, że muzyka, którą zespół reprezentował ma się dobrze i potrafi przetrwać niekorzystny dla siebie czas.


Dwójeczka Gamma Ray to autentycznie świetny krążek. Ma fajne, mocne, przejrzyste brzmienie. Ralf Scheepers pokazuje na nim wokalnie, iż późniejsze nie przyjęcie go w szeregi Judas Priest po odejściu Halforda było ogromnym błędem. Kompozycyjnie album też jest naprawdę niczego sobie. Utwory nie zlewają się, są rozpoznawalne, bardzo nośne, ze sporą dawką energii. Każdy komu Gamma Ray nie jest obcy powinien kojarzyć takie kawałki jak chociażby "Rich and Famous" z chwytliwym refrenem czy potężny "Dream Healer". Warto wyróżnić tu jeszcze "One with the World" do którego notabene nakręcono teledysk oraz "Countdown" widniejący na trackliście jako bonus (nie rozumiem tego zabiegu skoro znalazł się na każdym wydaniu płyty).
Mamy tu dość widoczne zmiany w stosunku do "Heading for Tomorrow". Płyta jest jakby bardziej melodyjna, bardziej przebojowa i dopracowana produkcyjnie, aż dziw bierze, że nie odniosła przynajmniej takiego sukcesu jak jej poprzedniczka. Wydaje mi się, że wykonawczo zespół podkręcił nieco śrubę na tej płytce, czuję w tym więcej pasji i ognia.
Czas pierwszych trzech płyt Gamma Ray ma swój smaczek, to trochę inne granie od tego które zespół wypracował wraz z "Somwhere out in Space". Mniej jest śmigających gitar, mniej rozmachu, a więcej typowo heavy metalowych struktur. "Sigh no More jest taką niedocenianą perełką, z którą warto się zapoznać, ja osobiście szczerze ją polecam.