Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Old Temple. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Old Temple. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 grudnia 2021

Throneum - Morbid Death Tales (2016/2021 Old Temple)

Po pięciu latach Old Temple wznawia "Morbid Death Tales", bodajże siódmy pełny album Throneum. I chwała im za to! Uwielbiam te złote dyski wydawane przez Eryka i staranność przy poligrafii. Pierwsze wydanie z Hell's Headbangers już ciężko dostępne, a szkoda żeby ten album był nieosiągalny w kraju zespołu. Throneum to dla mnie grupa kultowa i nie będę tego ukrywał. Wraz z Witchmaster czy Hell-Born rozpoczęła swego czasu krucjatę pod tytułem "Granie obskurnego, oldschoolowego metalu na pohybel wszystkim!", gdy nikt zbytnio nie chciał takiej muzy grać. Cały czas dobrze im to idzie. Nazwa przytaczanego tutaj krążka doskonale mówi, jakie granie tu znajdziemy. Tak, to stary Hellhammer i Celtic Frost z czasów "Morbid Tales" w swej całej surowej, piwnicznej i brudnej formie poddany tuningowi w postaci starego, dobrego death metalu. Kurde, że też w dzisiejszych czasach wciąż są maniacy, którzy potrafią tak grać i nadać swojej muzyce tak bezkompromisowe brzmienie, niemal demówkowe i mieć wywalone na wszelkie sztuczne dopieszczanie swojego materiału. Ma to swój niepowtarzalny urok. Słucha się tego wybornie! Rzecz jasna trzeba lubić takie klimaty, wtedy wejdzie bez popity. No i jest tu Diabolizer za garami. To dla mnie zawsze powód, żeby posłuchać płyty. Mam ogromny szacunek do tego człowieka i jego stylu grania. Dla mnie to jeden z najlepszych garowych polskiej sceny podziemnej. Brać ten album i słuchać!

https://www.facebook.com/ThroneumOfficial

https://throneumofficial.bandcamp.com/

https://www.shop.oldtemple.com/


English translation:

After five years, Old Temple reissues "Morbid Death Tales", the seventh full-length album by Throneum. And praise them for that! I love those golden discs issued by Eryk and the diligence in printing. The first release from Hell's Headbangers is hardly available, and it's a pity that this album was unattainable in the band's country. Throneum is a cult group for me and I will not hide it. Together with Witchmaster and Hell-Born, they started a crusade called "Playing dingy old school metal without compromises!", when no one wanted to play such music that much. They are doing well all the time. The title of the disc quoted here perfectly says what kind of stuff we can find here. Yes, it's the old Hellhammer and Celtic Frost from "Morbid Tales" times in all raw, basement and dirty form tuned by the good old death metal. Damn, I'm glad taht nowadays there are still maniacs who can play this way and give their music such an uncompromising sound, almost demo-like, and be free from all artificial polishing of their material. This has its own unique charm. The listening is a pure joy! Of course, you have to like such style, then it will appeal to you totally. And here we havee Diabolizer behind drums. This is always a reason for me to listen to the album. I have great respect for this man and his style of playing. For me, he is one of the best drummers of the Polish underground scene. Grab this album and listen to it!




poniedziałek, 13 grudnia 2021

Impure Declaration / Nekus - Malevolence Evocations (Old Temple 2021)

Dawno nie było żadnego splitu, a ostatnio wpadł mi w ręce takowy od Impure Declaration oraz Nekus. Czyli diabelski death/doom metal z polski łączy siły z niemieckim black/death metalem. Mieszanka jest iście czarcia! Oba zespoły przygotowały po trzy autorskie numery (Impure Declaration dwa, plus cover Beherit "The Gate of Nanna"), dając nam ponad pół godziny znakomitego grania. Impure Declaration wyrobiła już swój własny styl i nie zawodzi. Ich walcowate, pełne mroku i piwnicznego charakteru budują niezwykłą, złowieszczą atmosferę. Ich granie jest niczym jakiś rytuał! Mam nadzieję, że niebawem uraczą nas wreszcie pełnym albumem, bo w tym zespole drzemie ogromny potencjał i chętnie posłuchałbym dłuższego materiału. Nekus natomiast przygotował materiał w którym przeplata się obskurny, oldschoolowy black i death metal (są zarówno szybkie kanonady, jaki i wolne fragmenty) wraz atmosferą horroru czy jakichś ponurych lochów. Klimat jest bardzo niepokojący. Muzyce towarzyszą różne osobliwe dźwięki, które budują atmosferę napięcia. Jestem bardzo ciekaw jak coś takiego wypada na żywo. Z jednej strony ma to w sobie coś z kolegów, z którymi dzielą ten split, z drugiej są tu echa zespołów pokroju Proclamation czy Blasphemy, a z jeszcze kolejnej słyszę nawiązania do Abruptum. Podsumowując, split jest bardzo dobrze dobrany, muzyka obu zespołów się zazębia i współgra ze sobą. Wszystkim maniakom oldschoolu i tych bardziej walcowatych, ciężkich brzmień w black i death metalowej formie, polecam z całą stanowczością!

https://www.facebook.com/ImpureDeclaration

https://www.facebook.com/Nekusband

https://www.shop.oldtemple.com/

English translation:

It's been a long time since I had written about any split, and recently I got my hands on one from Impure Declaration and Nekus. Devilish death/doom metal from Poland join forces with German black/death metal. The mixture is truly hellish! Both bands prepared three compositions (two from Impure Declaration, plus a cover of Beherit "The Gate of Nanna"), giving us over half an hour of great stuff. Impure Declaration has already developed its own style and does not disappoint. Their heavy, dark and obscure art create an unusual, ominous atmosphere. It's like a ritual! I hope that they will finally treat us with a full-length album, because this band has a huge potential and I would like to listen to a longer material from them. Nekus, on the other hand, prepared a stuff in which raw, oldschool black and death metal (there are both fast cannonades and slow fragments) mixes with the atmosphere of horror or some gloomy dungeons. The climate is very worrying. The music is accompanied by various peculiar sounds that build up an atmosphere of tension. I am very curious to see it performed live. On the one hand, it has something to do with the colleagues with whom they share this split, on the other hand, there are echoes of bands like Proclamation or Blasphemy, and on another one I hear references to Abruptum. All in all, the split is very well prepared, the music of both bands overlaps and harmonizes with each other. To all oldschool maniacs and those more into heavy  sounds in black and death metal, I definitely recommend it!



środa, 30 września 2020

Slaughtbbath - Alchemical Warfare (Hells Headbangers 2019 / Old Temple 2020)

Za sprawą Old Temple doczekaliśmy się w tym roku polskiego wydania ubiegłorocznej płyty Slaughtbbath "Alchemical Warfare". Zespół jest już w podziemiu dobrze znany i wysoce szanowany. U siebie są w czołówce sceny. Nie ma co się dziwić, ich oldschoolowy death/black metal to granie z najwyższej półki. Jeżeli ktoś czytający nie słyszał o nich do tej pory, to jeżeli lubi klimaty bliskie Destroyer 666 lub Azarath, to nie mógł lepiej trafić. "Alchemical Warfare" to drugi pełny album tej chilijskiej ekipy i kolejny krok naprzód w bluźnierczej i bezkompromisowej metalowej sztuce. Debiut był świetny, ale dwójka to już najwyższa liga w temacie. Slaughtbbath podążają konsekwentnie obraną przez siebie drogą, serwując nam dziewięć brutalnych kompozycji składających się na ponad półgodzinny materiał. Przy takiej nawałnicy, a jednocześnie jakości nagrania, to w zupełności wystarcza. Dodatkowo zespół urozmaica swoje kompozycje drobnymi organowymi, czy też akustycznymi elementami. Nie brakuje też porywających solówek. Rozbudowany finałowy "Ascension to the Dragon's Throne" zdaje się tylko potwierdzać kunszt grupy, ich umiejętności techniczne i udowadniać, że czyste ekstremum nie jest tu jedynym celem. Już teraz mam ochotę wracać do tego materiału, a pierwsze z nim zetknięcie zaowocowało trzema odsłuchami z rzędu. Niesamowita płyta, którą polecam każdemu!

https://www.facebook.com/Slaughtbbath

https://www.shop.oldtemple.com/

English translation:

Thanks to Old Temple, this year we have the Polish release of the last year's Slaughtbbath "Alchemical Warfare" album. The band is already well known and highly respected in the underground. In Chile, they are at the forefront of the scene. No surprise, their old school death/black metal is top shelf music. If someone reading this has not heard about them so far, then if he likes stuff close to Destroyer 666 or Azarath, he could not find anything better. "Alchemical Warfare" is the second full-length album of this Chilean band and another step forward in blasphemous and uncompromising metal art. The debut was great, but number two is already a cream of the crop. Slaughtbbath are consistently following their chosen path, serving us nine brutal compositions in over half an hour of material. With such a storm and at the same time the quality of the recording, it is more than enough. Additionally, the band diversifies their compositions with small organ or acoustic elements. There are also ravishing solos. The extensive final "Ascension to the Dragon's Throne" seems to only confirm the artistry of the group, their technical skills and prove that pure extreme is not the only goal here. I already want to come back to this material, and the first contact with it resulted in three listeniengs in a row. Amazing album that I recommend to everyone!



sobota, 30 maja 2020

Impure Declaration - Mind Upheaval, Unclear Signs (Old Temple 2019)


Gdzieś na dalekim, górskim odludziu jest opuszczony kościół. Zewsząd okala go las. Budynek od wieków stoi pusty i popada w ruinę. Już dawno nie ma nic wspólnego z niegdysiejszą "świętością". Ale czy istotnie jest pusty, czy żyją w nim tylko wiatr i natura? Podobno tak. Jednak gdy zapada noc, budowlę okala złowrogi cień. Ludzie z okolicy mawiają, że lęgnie się tam zło, nienazwana groźba. Gdy nadchodzi pełnia, podobno dzieją się tam przerażające rzeczy. Ciemność jest wtedy nieprzenikniona, przytłaczająca, a górski wiatr niesie ze sobą krzyki. Czy ludzi, czy bestii - nikt nie potrafi powiedzieć. Był kiedyś śmiałek, który się tam zapuścił, ale już nigdy potem go nie widziano. Światło dnia odsłoniło wtedy ślady krwi i znaki jakiegoś przerażającego rytuału. Miejsce odcięto od ludzkich oczu, zamknięto, zabito deskami, wejście zawalono. Nastała zmowa milczenia. Nikt nigdy nie potrafił wyjaśnić tego, co się tam działo, nikt nie chciał więcej wspominać przeklętego kościoła. Czas zrodził zapomnienie, acz groza pozostała... Na zawsze.
Tak, "Mind Upheaval, Unclear Signs" mógłby być ścieżką dźwiękową do podobnej historii. Wraz ze swoją duszną, złowrogą atmosferą, smolistym brzmieniem i niepokojącymi kompozycjami snuje historię grozy, a jego atmosfera jest wyjątkowa. Jeżeli szukacie Death/Doom Metalu, który przyprawi was o dreszcze, którego dźwięki nacechowane są iście diabelską aurą, to nie mogliście lepiej trafić!


English translation:

Somewhere in a remote, mountainous wilderness is an abandoned church. A forest surrounds it from everywhere. The building has been standing empty for centuries and is falling into ruin. It has had nothing to do with old-time "sanctity" for a long time. But is it really empty, is it just wind and nature that live there? Supposedly, yes. However, when night falls, the building is surrounded by a sinister shadow. People in the area say that evil grows there, an unnamed threat. When the fullmoon comes, scary things are said to happen there. The darkness is then impenetrable, overwhelming, and the mountain wind carries screams. Whether it's people or beasts - no one can say. There was once a daredevil who went there, but he has never been seen again. The light of day exposed bloodstains and signs of some terrifying ritual. The place was cut off from human eyes, closed, boarded up, the entrance collapsed. There was a conspiracy of silence. No one could ever explain what was going on there, no one wanted to remember the cursed church again. Time has created oblivion, but the terror remained... Forever.
Yes, "Mind Upheaval, Unclear Signs" could be a soundtrack for a similar story. Along with its stuffy, sinister atmosphere, tarry sound and disturbing compositions, it tells a horror story, and its atmosphere is unique. If you are looking for Death/Doom Metal that will give you a shiver, which sounds have a devilish aura, you couldn't have found a better one!




środa, 27 maja 2020

Pathogen - Obscure Deathworship (Old Temple 2019)


Przyznam się, że Pathogen poznaję wraz z tą płytą. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałem, mimo faktu, że siedzą w katalogu Old Temple już od 2012 roku, czyli od ich trzeciej płyty "Forged in the Crucible of Death". I żałuję, że nie usłyszałem ich wcześniej. To, co dzieje się na "Obscure Deathworship" to czyste złoto. Nie spodziewałem się, że jakaś podziemna ekipa z Filipin wysmaży taki kapitalny kawał Death Metalu (a może bardziej Death/Thrashu, bo i wpływów tego drugiego nie da się momentami nie zauważyć). Takiego, który będzie pięknym ukłonem w stosunku do szlachetnych i kultowych już materiałów, a jednocześnie dobrze - jak na podziemne możliwości - wyprodukowanym. "Obscure Deathworship" przynosi skojarzenia z demami wielkiego Nihilst czy naszego rodzimego Vader, tylko w pozbawionej tej demówkowej chropowatości formie. Brzmienie jest mocne i soczyste, przez co słucha się tego wyśmienicie. Te wszystkie mocarne, a jednocześnie chwytliwe riffy, jakie znajdują się na tym krążku, mają szansę wybrzmieć i pokazać się słuchaczowi w pełnej krasie. A jest tu czego słuchać i z czego wybierać. Płyta wciąga w swą czeluść już z pierwszym odsłuchem i już nie wypuszcza. Gdybym poznał ten krążek w ubiegłym roku, to z pewnością bym go wyróżnił, bo jakoś nic z ubiegłorocznych nowości w temacie nie zostało ze mną na dłużej (no może poza Morbid Stench), a "Obscure Deathworship" z pewnością byłby tu wyjątkiem. Musicie tej płytki posłuchać! Potężny oldschoolowy Death Metal pełną gębą!


https://www.facebook.com/Pathogen-PH-177645992334222/
https://oldtemple.bandcamp.com/album/pathogen-obscure-deathworship
https://www.shop.oldtemple.com/

English translation:

I admit that I'm getting to know Pathogen with this album. I have never heard of them before, despite the fact that they have been in the Old Temple catalog since 2012, that is from their third album "Forged in the Crucible of Death". And I wish I had heard them before. What happens at "Obscure Deathworship" is pure gold. I didn't expect that some underground band from the Philippines will create such a great piece of Death Metal (or maybe more Death/Thrash, because the influence of the latter can't be missed). One that will be a beautiful nod to the already noble and iconic materials, and at the same time well produced for underground possibilities. "Obscure Deathworship" brings associations with the demos of the great Nihilst or our Polish Vader, only in the form without this demo-like roughness. The sound is strong and thick, which makes the listen really enjoyable. All the mighty and at the same time catchy riffs that are on this album have a chance to resound and show themselves to the listener in all their greatness. And there is something to listen to and choose from. The album draws you into its abyss with the first listening and does not let you out. If I got to know this album last year, I would definitely write about it, because somehow nothing from last year's novelties in the subject stayed with me for a long time (well, except Morbid Stench), and "Obscure Deathworship" would certainly be an exception here. You must listen to this album! Powerful, oldschool Death Metal!




wtorek, 19 maja 2020

Solium - Urwerk (Old Temple 2020)

Po dłuższym czasie mamy kolejny materiał od Solium i tym razem EPkę. Na tym materiale poza głównodowodzącym projektem Motor Immobillis (znany ze swojego głównego zespołu, jakim jest Throneum) udzielili się Diabolizer (perkusja i teksty) oraz Bloodwhip (miksy i mastering), czyli muzycy znani z niejednego zacnego projektu naszej sceny podziemnej.
Jak na Solium przystało, jest ciężko, smoliście i oldschoolowo ponad miarę. Płyta brzmi niemal jak nagrywana na setkę, co tylko dodaje jej uroku i tego piwnicznego charakteru. Słuchać tu wyraźnie echa np. Christ Agony z czasów demówek czy Samael z okresu "Worship Him" i również kaset demo. Materiał w całości utrzymany jest w wolnych tempach i dominującym, rzężącym dźwiękiem basu. I, mówiąc szczerze, brzmi właśnie bardzo demówkowo. Niemniej w tym właśnie jest cały piekielny urok i metoda "Urwerk". Niemal dwadzieścia minut obskurnego, zatęchłego materiału o posępnej, dusznej atmosferze. Zadowolony jestem z faktu, że jest to EPka. Tego typu granie, przynajmniej w moim odbiorze, jest mniej przystępne w dłuższej formie, no chyba że byłoby tu nieco więcej różnorodności. Ale to takie tam moje fanaberie. Po prostu nie każdą dawkę smoły trawię tak samo, a często dłuższe dzieło w tej estetyce potrafi mnie zanudzić lub po prostu zmęczyć. Solium wyszło tu obronną ręką i każdemu fanowi oldschoolu mogę ten materiał z czystym sumieniem polecić.

https://oldtemple.bandcamp.com/album/solium-urwerk
https://www.shop.oldtemple.com/

English translation:

After a long time we have another material from Solium and this time it is an EP. On this one, besides the commander-in-chief Motor Immobillis (known for his main band, Throneum), there is also Diabolizer (drums and lyrics) and Bloodwhip (mixes and mastering) - musicians known from many worthy projects of our underground scene.
As befits Solium, it is heavy, dense and oldschool beyond measure. The album sounds almost like recorded live in the studio, which only adds it charm and that basement character. Here you can hear clearly echoes of, for example, Christ Agony from the time of demos or Samael from the period of "Worship Him" ​​and also their demo tapes. The whole material is kept in slow tempos and the dominating, croaking bass sound. And to be honest, its sound is very demo-like. Nevertheless, this is how the charm of "Urwerk" works, there is a method in it. Almost twenty minutes of dingy, musty material with a bleak, stuffy atmosphere. I am pleased with the fact that this is an EP. This type of stuff, at least in my view, is less accessible in a longer form, unless there was more variety here. But these are my frills. I just don't digest every dose of tar the same way, and often a longer work in this aesthetics can bore me or just tire me out. Solium came out unscathed and I can recommend this material with a clear conscience to any oldschool fan.




sobota, 30 czerwca 2018

Bestiality- Stuck in Bestial Vision (Old Temple 2014)

Photo by Kleo Rutkowska
Jeżeli chodzi o dzieła i zespoły inspirowane dokonaniami dawnych Bogów sceny to raszyńskie Bestiality pulsuje się wysoko na liście jeżeli chodzi o naszą krajową scenę, przynajmniej ja tak to widzę. Może i nie mają tak dużo nagrań na swoim koncie, ale za to jak treściwe i jak dobitnie oddające esencję Black/ Thrash/Death metalowego wpierdolu. Chcecie coś z Bathory, z Venom? Jest! Stare Sarcofago, Merciless, Possessed, Nifelheim? Proszę bardzo! Gospel of the Horns, Destroyer 666, Obssessor, Cruel Force, Triumphant? Mówisz- masz! Morbosidad, Deiphago, Bestial Warlust? Też nie trzeba za mocno szukać aby znaleźć elementy tego typu grania. I jak sam tytuł epki może lekko sugerować odnośniki do "Morbid Visions/ Bestial Devastation" Sepultury też odkopać się da. Bestiality czerpią z samych dobroci i przekuwają to we własną pełną furii i ogólnego bluźnierstwa sztukę. To wszystko da się usłyszeć i odczuć na "Stuck in Bestial Vision". Niby EP, a lekko ponad pół godziny materiału i 9 kawałków. Toż to praktycznie album! Chłopaki łoją tu bez wytchnienia i pokazują jaki drzemie w nich potencjał. Już wystarczy ich interpretacja "Hades" z repertuaru Bathory żeby to stwierdzić. Odegrali ten piekielny hymn jeszcze bardziej podkręcając śrubę. Co tu dużo mówić, Bestiality w najlepszy możliwy sposób uchwyciło istotę tego typu grania, oddając niesamowity hołd starej szkole. Jest to do bólu szczere i prawdziwe, w każdym z czarcich dźwięków wydobywających się z tego materiału. To jest to proszę Państwa, tak się to robi!!! Ogromnie zasmuca jednak fakt, że w tym roku grupa kończy swoją nie tak długą działalność wieńcząc ją wydaniem pierwszego pełnego albumu (to był też jeden z powodów dla których akurat dziś postanowiłem niniejszą epkę przypomnieć- 30 czerwca to ostatni koncert połączony z premierę wspomnianej przed chwilą płyty). Czekam na niego i zacieram łapska, a zespołowi i sobie życzę aby w możliwie jak najbliższej przyszłości ponownie wrócili pod szyld Bestiality i dalej raczyli nas tak kapitalnym graniem!

https://www.facebook.com/Bestiality-838611276153519/
https://www.shop.oldtemple.com/


czwartek, 22 lutego 2018

Doomster Reich- Drug Magick (Old Temple 2017)

Coś dla entuzjastów i czcicieli takich grup jak Pentagram, Saint Vitus czy wielkiego Black Sabbath . Doomster Reich ze swoją sztuką zanurza się w głębiny occult rocka i klasycznego doom metalu ze sporą domieszką psychodeli. Powiem szczerze, że z początku spodziewałem się przytłaczającego i wolnego grania od którego na ogół po pół godzinie boli mnie łeb, ale pozytywnie się zaskoczyłem. Oczywiście jest ciężar, jest transowo, ale są wolniejsze tempa, sporo średnich, a nawet i tych szybszych, także balans jest zachowany przez co odbiór materiału jest bardzo przystępny. Jak to mówią, ładnie to wszystko chodzi. Ciekawym zabiegiem było wplecenie przez zespół zapożyczeń z Black Sabbath, które padają w "Round the Bend Satan", mianowicie znane dobrze ze "Sweet Leaf" "All right now"! oraz "Satan's coming round the bend" z otwieracza debiutu. Niby taki drobiazg, ale morda sama się uśmiecha jak się to słyszy. Sama forma wydania "Drug Magick" jest warta wspomnienia. Jak wiadomo Old Temple wypuszcza swoje krążki jako złote dyski, a i sama oprawa graficzna jest tu na wysokim poziomie i poza samą muzyką jest na czym na moment zawiesić oko, a którego kolekcjonera ten fakt nie rajcuje. 
Powiem tak, słuchało mi się dobrze, mimo tego, że nie specjalnie często tego typu granie gości w moim odtwarzaczu. Jakimś mega fanem co prawda nie zostanę, ale nie mogę odmówić Doomster Reich naprawdę porządnej roboty w swym rzemiośle i autentycznie udanego przeniesienia nas w czas, kiedy ów styl rósł w siłę i oferował to co najlepsze. Świeżości i energii także tu nie zabrakło. Jak ktoś siedzi w takim graniu niech śmiało sięga po tę płytę, rozczarowania być nie powinno.

https://www.facebook.com/doomsterreich/
https://doomster-reich.bandcamp.com/
http://www.sklep.oldtemple.com/


środa, 24 stycznia 2018

Cień- Fate (Old Temple 2017)

Nie będę ukrywał faktu, że przed "Fate" ani razu nie sięgnąłem ani po epkę, ani pod debiut Cień. Jakoś mi ten zespół uciekał bokiem w natłoku innych rzeczy, nigdy też nie było bodźca aby sięgnąć do ich twórczości. No, ale sprawa zostaje w tym momencie nadrobiona, bo "Fate" niesamowicie mnie zaintrygowało. Generalnie rzecz biorąc jest to Black Metal, ale poniekąd eksperymentalny, bardzo kompleksowy, czerpiący z wielu źródeł, a przede wszystkim niosący bardzo wyraźny ładunek emocjonalny i niecodzienny, nostalgiczno- refleksyjny, mroczny klimat na który położony jest tu konkretny nacisk. "Fate" czerpie garściami nie tylko z oryginalnych rozwiązań jakimi mogą poszczycić się grupy pokroju Furii, Thaw, Mgły, Mord'A'Stigmata czy niedawno objawionemu scenie Czort. Black Metalowy trzon kompozycji na płycie wspomagany jest przez wpływy Doom Metalowe, progresywne, a nawet stricte rockowe. Tworzy to miraż, który nie każdy fan kupi, metalowi ortodoksi czy osoby oddane czysto oldschoolowej formie metalu mogę kręcić nosem, nie musi tak być, ale może. Niezbite jest jednak to, że muzycy Cień, są w swej sztuce wizjonerscy i nie dają się tak od razu zaszufladkować, nie boją się prób, nie boją się tworzyć czegoś co może iść pod prąd. I to właśnie jest godne szacunku. Mimo bycia zapatrzonym przede wszystkim w tradycyjne, prostsze granie, ta płyta zdobyła mnie praktycznie po pierwszym odsłuchu i wiem, że z czasem do niej wrócę bo ma sporo do zaoferowania, jest bardzo złożona i czuję, że nie wszystkie jej aspekty da się tak od razu wyłapać- jest wyzwaniem. Kreuje swoimi dźwiękami wyjątkową, osadzoną w odcieniach czerni atmosferę. Old Temple miało nosa do tej grupy, tylko pogratulować! No i samo wydanie, jak to w przypadku wspomnianego wydawcy- ręcznie numerowane limity, złote dyski... Pełna profeska!

https://www.facebook.com/cienofficial/
https://cien.bandcamp.com/
http://www.sklep.oldtemple.com/


sobota, 15 lipca 2017

Freezing Blood- Baal (Old Temple 2017)

Kolejna, rodzima horda podążająca drogą wytyczoną niegdyś przez piewców chaosu takich jak Blasphemy, Beherit czy Bestial Warlust. EP "Baal" to już trzeci materiał Freezing Blood. Do tej pory zespół miał na koncie tylko demo oraz split z Widmo i The Sons of Perdition. To co tutaj dostajemy to niecałe 13 minut konkretnego łojenia ku czci rogatego w starym dobrym stylu zaczętym niegdyś przez wspomniane Blasphemy. Przesłuchałem ten materiał parę razy zanim zasiadłem do spisania niniejszych refleksji i ciśnie mi się na język, że uczeń, może nie przerósł, ale doścignął mistrza. Możecie pomyśleć, że zagalopowałem się w tym stwierdzeniu, ale nie, mówię to z całym przekonaniem. Jest w tym ta zajadłość, agresja, bluźnierczość, a jednocześnie spora dawka klarowności i jednocześnie ciekawego piwnicznego, wręcz cmentarnego brzmienia. Freezing Blood znalazł "tą właściwą" w moim przekonaniu receptę na właśnie tego typu grańsko. Cieszy mnie fakt, że grupa zbalansowała wściekłą gitarową chłostę z odrobiną bardziej motorycznych riffów, co zauważalnie urozmaica materiał i nadaje mu większej czytelności. W kwestii i tak świetnego klimatu nagrania warto wyszczególnić podbijające tą atmosferę użycie sampli chóru w końcówce "Seven Gates of Chaos & Destruction", trafiony i oryginalny pomysł.
Cóż, bez wątpienia jest w tym pasja, autentyczność i świeżość mimo, że ten styl zdaje się potencjalnie nie mieć już nic nowego do zaoferowania. Co więcej, podczas słuchania ma się wrażenie, że ta sztuka przychodzi im z piekielną łatwością i luzem, a z takimi materiałami obcuje się zawsze najchętniej.
Epkę wydało Old Temple w, można powiedzieć, tradycyjnej dla siebie formie limitowanego ręcznie złotego dysku. Reszta jest skromna, ale solidna, pasująca i odzwierciedlająca zawartość krążka. Jak ktoś zasłuchuje się w takich aktach jak Bestial Raids, Revenge, Conqueror, Black Witchery, Death Worship oraz wymienionych wcześniej klasykach, to niezwłocznie powinien zaopatrzyć się w tą epkę. Jest moc i zniszczenie, sam Czart byłby kontent!


piątek, 21 kwietnia 2017

Christ Agony- Moonlight: Act III (Cacophonous Records 1996/ Xul Production 2014/ Old Temple 2017)

Przyszedł wreszcie czas na refleksje odnośnie trzeciego krążka Christ Agony. Nie będę ukrywał, że "Moonlight: Act III" to moja druga po "Daemoonseth..." ulubiona płyta w dorobku tej grupy. Już odrobinkę inna od swoich poprzedniczek, nagrana w innym składzie, ale równie dobra i przesiąknięta tym niesamowitym klimatem z jakiego słynie zespół Cezara.
Nagrany w styczniu 1996 roku "Moonlight..." wyróżnia się na tle poprzednich płyt znacznie większą ilością szybszego, bardziej intensywnego grania (zyskując na dynamice) oraz sporą dawką akustycznych wstawek, które budują klimat owego muzycznego misterium. Już otwierający album "Asmoondei" to świetny tego przykład. Po raz kolejny Christ Agony stawia nacisk przede wszystkim na atmosferę swojej sztuki. Faktycznie mamy tu do czynienia z istną arią nocy, którą rozjaśnia tylko blady blask księżyca. Bardzo cenię ten zespół za pokłady emocji jakimi emanują ich dzieła, jest to jedna z niewielu grup, która pod tym kątem tak do mnie trafia. Wracając do aspektów czysto muzycznych, bardzo podobają mi się nostalgiczne gitarowe melodie, które od czasu do czasu przewijają się przez płytę. Na wcześniejszych wydawnictwach nie było to tak zauważalne jak tutaj. Można powiedzieć, że mamy tu kolejny krok naprzód w zapoczątkowanym już na "Epitaph of Christ" stylu. Wciąż jest monumentalnie, mrocznie, kompozycje jak zwykle rozbudowane, i świetnie zbalansowane, ale każda z tych części jest tu podniesiona o szczebel wyżej w porównaniu do pozostałych dwóch części "trylogii". Ciężko tu wybierać swoje faworyty, bo płyty słucha się wybornie od początku do końca, ale z pewnością najbardziej zapadły mi w pamięć następujące kolejno po sobie "Paganhorns", Mephistospell" oraz tytułowy "Moonlight". Prawdziwe perły w koronie czarnej sztuki!
Z wydaniem "Moonlight..." wiążą się dwa istotne wydarzenia w historii zespołu. Mianowicie, jest to pierwsza płyta bez klasycznego składu z Ashem i Żurkiem na pokładzie. Na ich miejsce weszli wtedy Mauser oraz Gilan, którzy rzecz jasna odwalili tu kawał dobrej roboty. Kolejna sprawa to wydanie albumu pod szyldem brytyjskiej Cacophonous Records. Kontrakt zaowocował nie tylko wydaniem kolejnego albumu poza granicami kraju, ale także trasą koncertową po zachodnich klubach.
Poniżej przedstawiam winylową i kompaktową reedycję wspomnianego dzieła. Pierwsza została wydana przez sam zespół w 2014, w barwach ich własnego Xul Production. Dostajemy tu solidnie wykonany, laminowany gatefold, wewnątrz którego mamy płytę na tradycyjnym czarnym winylu, garść grafik oraz teksty to każdej z kompozycji. Druga to wypuszczona w tym roku reedycja na cd, która ukazała się dzięki wytwórni Old Temple. Wzorowana jest na powyżej wspomnianej wersji winylowej, z tą różnicą, że wzbogacona o dodatkowe fotografie. Dostajemy też do rąk złoty cd, co wyróżnia wydania Old Temple na tle innych. Wykonanie zaiste solidne, jak i atrakcyjne. Jeżeli ktoś nie posiada pierwszego wydania, to jak najbardziej polecam owe wznowienia. Kawał dobrej roboty! A sama płyta, no cóż, dobrze wiecie, że nie wymaga specjalnej rekomendacji, trzeba znać i koniec. Jedno z najlepszych dzieł naszej rodzimej sceny!




poniedziałek, 10 października 2016

Death's Cold Wind- Subyugador: In Goat We Trust (Old Temple 2016)

Na debiut Death's Cold Wind trafiłem czystym przypadkiem. Akurat przeglądałem sobie ofertę Old Temple gdy mój wzrok padł na typowo moyenowską okładkę ich płyty. Wyszukałem sobie jakąś próbkę tego dzieła i, nie powiem, pozytywnie się zaskoczyłem.
Na "Subyugador: In Goat We Trust" zespół serwuje nam naprawdę solidną dawkę brutalnego death metalu prosto z piekielnych otchłani. Brzmienie jest tłuste, wyraziste, a riffy wyraźnie słyszalne, nie ma tu zagubienia się w instrumentalnym chaosie, wszystko jest odpowiednio wyeksponowane. Nie jest to typowa jazda bez trzymanki, jest w tym wszystkim trochę technicznego zacięcia, w większości utworów mamy sporo zwrotów akcji, pojawiające się tu i ówdzie wolniejsze tempa potrafiące raptownie przeistoczyć się w bestialską kanonadę ognia i siarki.


Warte wyróżnienia w rozkładzie jazdy są otwierający płytę "My Hope (War.Ma.666.Doom)" ze znakomitą solówką oraz rozpędzony, miejscami lekko thrashujący "Satan Metal". Całość to solidna death metalowa jazda, obowiązkowa dla fanów takich grup jak chociażby Vital Remains, Deicide, Sinister czy Impiety. Entuzjaści tego typu klimatów nie będą zawiedzeni.
Co się tyczy samej formy wydania to należą się Old Temple gratulacje. Za bardzo niską moim zdaniem cenę dostajemy nieszablonowo wytłoczony cd- złoty dysk, oraz solidną szatę graficzną na dobrej jakości papierze. Także jeżeli ktoś lubi atrakcyjnie wydane albumy i siedzi mocno w death metalowych klimatach to warto po tą płytkę sięgnąć.