Pokazywanie postów oznaczonych etykietą North. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą North. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 marca 2017

North- Thorns On The Black Rose (wersja winylowa, Heritage Recordings 2017)

Celem niniejszego wpisu jest zaprezentowanie wam tegorocznego, winylowego wznowienia albumu North "Thorns On The Black Rose" (1995), bo po prostu jest co pokazać i do czego zachęcić. O samej płycie oraz o tym jak wczesne dzieła North są dla mnie ważne, a zwłaszcza ten album, miałem wam już okazję pisać i to chyba nie raz. Także nad samą zawartością płyty nie będę się już rozwodził.
Przechodząc do rzeczy, Heritage Recordings postarało się jak mało kto i zaserwowało wydawnictwo stworzone z dbałością o każdy szczegół, jestem pewien, że zadowoli każdego zbieracza Black Metalowej sztuki na czarnych krążkach i to bez wyjątku. Do rąk dostajemy wspaniale wykonany, laminowany gatefold z oryginalną okładką oraz masą archiwalnych fotografii wewnątrz oraz tekstami do każdego z utworów. Jako bonus dodany jest także plakat formatu A3 z grafiką wykonaną w tamtych latach przez Sirkisa. O ile pamięć mnie nie myli pojawiła się swego czasu w jakiś starych zinach. Sam winyl rzecz jasna tradycyjny, czarny niczym matka noc, bez silenia się na jakieś kolorki czy splattery. Poniżej macie dokładne fotografie jak to wszystko wygląda.
Także, jak sami widzicie, warto po to wydanie sięgnąć. Uważam, że lepiej nie można było tego zrobić, powstała taka swoista wydawnicza perełka. I co ważne, całość zachowała ten niesamowity klimat jaki niesie ze sobą ten album. Mimo iż wydanie jest nowe, to ma się wrażenie trzymania w dłoniach cząstki tych dni kiedy powstało, to swoista podróż w czasie do lat świetności naszej rodzimej sceny. Jest moc i magia!
Wspomnę jeszcze, że płyta limitowana jest do 255 ręcznie numerowanych kopii, także trzeba się spieszyć bo niebawem będzie nieosiągalna. Polecam i to najszczerzej jak tylko można!

http://www.heritagerex.bigcartel.com/
https://www.facebook.com/Heritagerex/



wtorek, 17 stycznia 2017

"Rozlewu krwi nie było, a skończyło się kawą i herbatnikami"- wywiad z Thorn'em (ex North, ex Neasit)

1.Witaj Thorn, dzięki że zgodziłeś się pogadać ze mną trochę o starych dziejach i początkach North. Na starcie spytam o okoliczności założenia zespołu. Jak to było, jak się poznaliście, co was wtedy najbardziej zainspirowało do grania?

Witaj Przemo. Z Sirkisem spotkaliśmy się zapewne przypadkowo, biegając gdzieś po naszym osiedlu. Szybko się dogadaliśmy w sprawie muzy, słuchaliśmy podobnej .Wtedy to był raczej heavy-metal,thrash i początki death metalu. Jako, że mieliśmy dwa produkty gitaro podobne hehe, to postanowiliśmy coś pokombinować .Wstępnie plumkaliśmy jakiś toporny death metal, niestety umiejętności tylko na to pozwalały, hahaha. Długo nie trzeba było szukać pozostałych muzyków zainteresowanych klimatem, dołączyli do nas, basista Sabesthor z grudziądzkiego Dehumanized i perkusista Nithramous .

2.W latach 1993-94 nagraliście dwa dema, materiał promo oraz z końcem 94' znakomity, debiutancki album "Thorns on The Black Rose". Jak wspominasz ten czas, czym był wtedy dla was black metal, może chciałbyś przytoczyć nam jakąś ciekawą historię, czy z "leśnych" sesji czy też samych nagrań? Zostawiam Ci tu dowolność ;)

Tak, świetne lata! Biegaliśmy w poszukiwaniu sali prób raz tu raz tam, nie było lekko. Udało nam się nagrać demówki na setkę, lecz warunki były delikatnie mówiąc średnie, niemniej jednak jako młodzi black metalowcy byliśmy zadowoleni, że cokolwiek w tamtym czasie udało się zarejestrować. Sesja "Thorns..." była nagrywana w kultowym wtedy Warrior Studio w Gdyni, było zimno i szaro co sprzyjało nagrywaniu płyty! Dla nas sesja była czymś niesamowitym, pierwsza płyta, niesamowite przeżycie!

3. Czy wasza sztuka odbiła się w tamtym czasie jakimś echem poza granicami naszego kraju? Utrzymywaliście jakieś kontakty z "kolegami po fachu" z mroźnej Skandynawii? Jak wpłynęły na was wydarzenia, które miały miejsce w Norwegii?

Bardzo ciężko było z promocją tamtym czasie, Sirkis, jak i Haal (autor tekstów na ”Thorns...”), redagowali zine’a więc promocja jako taka była. Mieli kontakty z ludźmi z ” branży”, także tymi ze Skandynawii, Grecji itp., pojawiały się też dobre recenzje. Natomiast wydarzenia w Norwegii nie pozostały bez echa w naszym kraju, w naszym przypadku były głównie przedmiotem dyskusji. Jestem do tej pory wielkim zwolennikiem norweskiej sceny ,w szczególności tej z lat 90’tych, i przyznam, że zespoły jak Emperor, Enslaved, Darkthrone wywarły nie mały wpływ na powstanie "Thorns..”.

4. Wiadomym jest fakt, że w pewnym momencie polska scena bm się podzieliła, nastało coś na kształt wojny między radykalnym wtedy południem, a północą. Jakie stanowisko zajął wtedy North, z kim było wam bardziej po drodze, a może zostaliście obojętni w stosunku do całej tej sytuacji? Z którymi z zespołów byliście w najlepszej komitywie?

Tak, powstał trend na bycie ”True”...hahahaha, cokolwiek to znaczy ! Osobiście mało mnie interesował podział naszej sceny, lecz dało się wyczuć podział na północ- południe.
Przypomniała mi się taka akcja, raz uczestniczyłem w obronie dobrego imienia North, zniesławionego chyba na łamach jakiegoś pisemka. Pojechaliśmy do kolesia z pewnego zespołu z Inowrocławia hehehe, lecz rozlewu krwi nie było, a skończyło się kawą i herbatnikami :)!
Świetne kontakty mieliśmy z braćmi z północy, mam okazje to pozdrawiam Sacrilegium (powrócili i nagrali bardzo dobry album), nieistniejących Marhoth ,gdański Mastiphal i Behemoth!

5. Co sprawiło, że po "Thorns on the Black Rose" opuściliście typowo black metalowy wizerunek, czy coś konkretnego miało na to wpływ?

Pozbycie się wizerunku z okresu Thorns było naturalnym zabiegiem, w czasie debiutu make-up był nieodzowny i idealnie wspierający czas, klimat i brzmienie płyty.

6. Po zarejestrowaniu "From the Dark Past" odszedłeś z szeregów zespołu, możesz zdradzić co było tego powodem,? W końcu to Ty założyłeś z Sirkisem North. Jeżeli możesz to przybliż co sprawiło, że wspomniana płyta czekała na wydanie aż dwa lata!

Myślę że miałem parę innych pomysłów na muzykę, których nie mógłbym zrealizować w North. Grałem też na klawiszach i chciałem gdzieś to wykorzystać, w North nie było miejsca na takie zabiegi, North to North! Udało nam się założyć z Nithramous’em Neasit, dołączył do nas Vermigor (vocal, gitara, bass). Vermigor był trzonem zespołu i dodał niesamowity klimat za sprawą swojego oryginalnego vocalu jak i swoich heavy-metalowych riffów połączonych z moimi blackowymi korzeniami hehehhe. Nagraliśmy demo, potem pełny album „Przedświt w Ramionach Bezkresnej Nocy”, gdyby został wydany w czasie, zapewne został by zauważony, niestety z przyczyn nie zależnych od nas wydany był dopiero w 2008 roku. Jeżeli chodzi o przerwę 2 letnią do wydania "From..” , takie były realia, ciężko o wydawcę, ciężko z kasą , ale udało się! Dziś nagrywasz płytę i za 2 miesiące masz wydaną, niestety w przypadku większości zespołów nie przekłada się to na zawartość!

7. Teraz trochę spoza zespołu, jak to się stało, że zainteresowałeś się muzyką metalową, a potem grą na gitarze? Masz jakieś swoje ulubione grupy, płyty? Czy na początku lat 90-tych też aktywnie korespondowałeś i wymieniałeś się zinami, kasetami?

Był jakiś 88 rok i tradycyjnie Iron Maiden, Judas Priest, Metallica, Venom… itp., nigdy nie zamykałem się w jednym gatunku! Jeżeli jesteśmy przy Black Metalu to mam swoje czarne perły, Mayhem ”De Mysteris Dom Satanas, Emperor ”In the Nightside Eclipse”, Darkthrone ”Under a Funeral Moon”, Immortal”Diabolical…”, Pure Holocaust, Satyricon ”Dark Miedeval Times”! Haha ,czyli Norwegia. Niekrajowa czerń też się znajdzie, Sacrilegium ‘’Sleeptime”, Behemoth ”An The Forest Dream Eternally"! Zinami się nie zajmowałem, wolałem pograć na gitarze hehehe.

8. Wróćmy jeszcze na koniec do North, kto był pomysłodawcą splitu z Sacrilegium? Masz jakieś wspomnienia związane z wydaniem tego materiału?

Genezy powstania splitu nie pamiętam, ale wspólna sesja nagraniowa to był ogień! Utwór Sacrilegium ”Tam Gdzie Gaśnie Dzień” jest dla mnie hymnem po dziś dzień, jeden z największych utworów polskiego Black Metalu!

9. To by było na tyle, nie mam sumienia zabierać Ci więcej czasu. Ogromne dzięki za wywiad! Aby tradycji stało się zadość ostatnie słowa należą do Ciebie.

Dziękuje Przemo za sentymentalne wspomnienia ;). Powiem tylko że planujemy niebawem trochę pobluźnić muzycznie Czernią z Nithramousem! Pozdrawiam \m/

Rozmawiał: Przemysław Bukowski

sobota, 31 grudnia 2016

North- Thorns on the Black Rose (Astral Wings 1995)

Na koniec roku przygotowałem parę słów na temat jednej z najważniejszych dla mnie płyt w zakresie black metalowej sztuki. Chodzi mianowicie o "Thorns on the Black Rose" toruńskiego North. Co prawda pisałem już o tym albumie zaraz po powstaniu bazy na fb, ale wtedy nie było jeszcze niniejszej strony. Zatem poniekąd powtórzę to co napisałem wtedy, ale także nieco rozwinę temat.
Rok 1995 to w naszym kraju wciąż czas powstawania black metalowy
ch arcydzieł naszej rodzimej sceny, Behemoth wywoływał Burzę nad Bałtykiem, a Graveland wykuwał Tysiąc Mieczy. Po dziś dzień płyty które wtedy powstawały noszą znamiona tamtych niezwykłych czasów, czasów mroku, rebelii i cienia rzuconego przez Norweską scenę na całe muzyczne podziemie. Przekazują nam klimat tamtych dni oraz szczere poświęcenie sztuce na nich nagranej. Nagrany w listopadzie 1994 roku w słynnym, gdyńskim studiu Warrior "Thorns on the Black Rose" jest bez wątpienia jedną z tych niesamowitych płyt, przynajmniej w moim mniemaniu. Nie chodziło wtedy o to by zabłysnąć muzycznym kunsztem, żeby dopracowywać nagrania (nawet specjalnie nie było jak, workami złota nikt nie dysponował, a i sprzęt nie był nie wiadomo jaki), to była sprawa wtórna, chodziło o szczerość, bezkompromisowość, autentyczną pasję i oddanie ideom black metalu. Liczyła się esencja i klimat jaki miała nieść ze sobą muzyka. North to osiągnął. Niewiele jest płyt tego rodzaju które tak na mnie podziałały. Są tu surowe, tnące niczym brzytwa riffy, które jednak niosą ze sobą garść melodyki sprawiającej że zapadają w pamięć, zaklęta jest w nich jakaś nienazwana moc i cień. Całość okraszona jest pogańskim pierwiastkiem wokół którego oscylowała już większość naszych black metalowych hord z tamtego okresu. Takich pieśni nocy jak "Purity of the Tyrants", "December Thoughts" czy zamykający płytę "In the Circle of the Kings" nie da się doświadczyć na pierwszej lepszej płycie. Jest w tym wszystkim jakaś tęsknota, czas zaklęty w dźwiękach, świadectwo ognia, który rzucał niegdyś łunę na nieboskłon.
Płyty takie jak ta wchodzą w pewien nostalgiczny wymiar, to już nie tylko muzyka, ale i historia, dla wielu zapewne masa wspomnień, które pozostaną na zawsze. Coś co jest nie do przecenienia.




sobota, 27 sierpnia 2016

North- Demo'ns of Fire 93/94 (Werewolf Promotion 2015)

Na tapecie znowu Black Metal. Tym razem będzie to podróż w czasie do okresu świetności polskiej sceny. Rok temu Werewolf Promotion uraczyło nas wznowieniem demówek North. Na cd znajdują się demo rehersal z 93' "Entering the Dark Kingdom", demko "As my Kingdom Rises" oraz materiał promo z 94'. Na duży plus idzie tu fakt, że wydawca przelał na płytkę utwory w ich pierwotnej, niezmienionej wersji, zero remasteru czy jakiś innych poprawek. Brzmi to surowo, jakość pozostawia wiele do życzenia, dźwięk czasem faluje, tu coś trzeszczy, tam coś brzęczy. No, ale za to jaki klimat! Miazga po prostu! Te materiały przenoszą słuchacza do czasu kiedy najważniejsza była postawa, oddanie sprawie i sam fakt tworzenia mrocznej sztuk na pohybel wszystkiemu. Warsztat muzyczny nie był porywający, produkcja kulała, czasem nie istniała w ogóle. Była w tym natomiast autentyczna pasja, świeżość i wola twórcza. Kompletnie inny wymiar, kompletnie inne priorytety. Tej muzyki nie należy słuchać typowym uchem krytyka, tu trzeba wczuć się w atmosferę i zrozumieć fenomen powstałej w tamtym czasie black metalowej sztuki.


North emanuje na tych demach tym wszystkim co wtedy za tą muzyką stało. Demo "As my Kingdom Rises" to czysta esencja mroku i obok dem takich hord jak Graveland, Behemoth czy Xantotol to świadectwo tamtych czasów, część muzycznej księgi o polskiej scenie black metalowej lat 90-tych.
Co się tyczy samej formy wydawniczej to trudno oczekiwać tu czegoś więcej. Płomienna grafika okalająca całość, w książeczce wszelkie dane odnośnie dem zawartych na krążku, sporo archiwalnych fotografii. Jest naprawdę ok. Swoją kopię otrzymałem od Sirkisa, który pokusił się o bardzo fajny, krótki wpis przez co płytka nabrała sentymentalno- pamiątkowej wartości. Podobny sentyment mam do "Thorns on the Black Rose", której pierwsze wydanie dostałem jakiś czas temu od Thorna. Debiut North to jedna z tych płyt, które na zawsze skradły me serce w dziedzinie black metalu, no ale to już historia na oddzielny post. Z resztą coś już kiedyś o tym pisałem.
Do zakupu tego wydawnictwa nie trzeba specjalnie namawiać, myślę, że każdy zainteresowany już to u siebie ma, czy to na oryginalnych taśmach, czy też właśnie w niniejszej formie. Jak dla mnie mus jeżeli chodzi o naszą rodzimą scenę.