Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Folter Records. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Folter Records. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2020

Illum Adora - Infernum et Necromantium EP (Folter Records 2020)

Dawno nie było żadnego wpisu, także warto jakąś ciekawą płytą tę ciszę przełamać. Już od paru miesięcy czeka na zaprezentowanie nowa EPka Illum Adora "Infernum et Necromantium". Krótki, zwięzły materiał, ale bardzo treściwy i ze sporym odniesieniem do klasyki. Ten zespół od samego początku był dla mnie taką mroczniejszą, bardziej black metalową wersją Desaster z domieszką Satyricon z czasów "Dark Medieval Times". "Infernum et Necromantium" tylko mnie w tym utwierdził. Jest to też najlepsze, co Illum Adora do tej pory nagrała (nie to, żebym nie lubił poprzednich nagrań). Jest mrok i klimat, dobre brzmienie, wpadające w ucho riffy, odrobina akustyków i cover Behemoth na deser. I tutaj szacun ode mnie. Zespół wybrał kawałek "Blackvisions of the Almighty" z dema "From the Pagan Vastlands", który bardzo mile połechtał fakt, że jestem zagorzałym fanem wczesnego dorobku Pomorskiej Bestii. Zagrali go niemal tak jak Behemoth, ale wyraziściej i czyściej - w końcu warunki nagraniowe są teraz o piekło lepsze niż były kiedyś. Co ważne, Illum Adora nie zgubiła klimatu, jaki miał ten kawałek, jak i całe demo, także jestem tutaj ukontentowany. Numer ładnie wpasował się w resztę materiału (możecie teraz wyobrazić sobie, jaki jest mniej więcej styl grupy) i gdyby nie wiedzieć, że to kawałek Behemoth, można by go przypisać do repertuaru Illum Adora. Jeżeli ich drugi pełny album będzie rozwinięciem tego, co tu usłyszałem, to bez wahania po niego sięgnę. Tymczasem polecam Wam tę płytkę na nadchodzące jesienne wieczory.

https://www.facebook.com/IllumAdora/

https://illumadora.bandcamp.com/

English translation:

There has been no review for a long time, so it's worth breaking this silence with an interesting album. The new Illum Adora's EP "Infernum et Necromantium" has been waiting for its time a few months now. Short, concise material, but very enjoyable and with a lot of reference to the classics. This band from the very beginning was for me a darker, more black metal version of Desaster with a touch of Satyricon from the "Dark Medieval Times" era. "Infernum et Necromantium" only confirmed me in this. It's also the best material that Illum Adora has recorded so far (not that I don't like previous recordings). There is darkness and atmosphere, good sound, catchy riffs, a bit of acoustics and a cover of Behemoth as a final. And here respect from me. The band chose the song "Blackvisions of the Almighty" from the demo "From the Pagan Vastlands", which very pleasantly flattered the fact that I am a die-hard fan of the early achievements of Pomeranian Beast. They played it almost like Behemoth, but more clearly and more purely - after all, the recording conditions are now hell better than they used to be back then. Importantly, Illum Adora did not lose the atmosphere that this song has, as well as the whole demo, I'm also happy about that. The track tied in nicely with the rest of the material (you can now imagine what the band's style is more or less) and if you didn't know it was a Behemoth track, it could be treated as Illum Adora's repertoire. If their second full album is an extension of what I heard here, I will reach for it without hesitation. In the meantime, I recommend this title to you for the upcoming autumn evenings.



poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Arckanum- Den Forstfodde (Folter Records 2017)

Rok temu Arckanum przeszło do historii. Shamaatae postanowił skoncentrować się przede wszystkim na swojej twórczości autorskiej i innych priorytetowych dla niego w tym momencie sprawach. Jak sam twierdzi, w muzyce osiągnął się wszystko co chciał, co sobie zaplanował i przyszedł czas aby zakończyć dzieło pod szyldem Arcaknum. Zanim jednak ten szwedzki projekt przeszedł w stan spoczynku, w 2017 zwieńczył go ostatni album- "Den Forstfodde". Jest to materiał wyraźnie różniący się od poprzednich pod rzeczonym szyldem. Pozostaje tu ten sam charakterystyczny dla zespołu klimat, nie zmienia się wokal, czy brzmienie, niemniej jednak Shamaatae poświęcił tu sporo miejsca wolnym i średnim tempom czerpiąc sporo z  Doom Metalu. Szybsze dynamiczne kompozycje są tu zbalansowane wolnymi, wręcz walcowatymi. Płyta wyraźnie kontrastuje pod tym względem z poprzednikiem w postaci "Fenris Kindir". Black Metal Arckanum nabrał tu trochę rytualnego charakteru oraz konkretnego ciężaru. Połowa płyty to utwory oparte na smolistych, nieco transowych i posępnych riffach toczących się bez nadmiernego pośpiechu. Jest tu miejsce nawet na stricte instrumentalne momenty, oparte na tych ciężkich gitarowych uderzeniach, budowaniu głębi i ponurej atmosfery- "Nedom Etterboljorna", czy " Ginnmors Drott". Pozostałe kawałki, niemal z marszu oznajmiają, że to powrót do Arckanum do jakiego przywykliśmy. Wśród nich jest świetny "Offjatrad"- moim zdaniem sztandarowy utwór z płyty, "Lat Fjalarr Gala", miejscami nieco Heavy Metalowy "Du Grymme Smed" oraz "Kittelns Beska". Ten ostatni rozpoczyna dźwięk rogów niczym z płyt Wardruny, przechodząc potem w zapadające w pamięć dynamiczne, a zarazem posępne, nostalgiczne gitarowe pasaże. Jest czego słuchać. Płyta nie wieje nudą, ma sporo urozmaiceń, jest spójna i odpowiednio wyważona. Co więcej, wypełniona jest, tak jak zresztą wszystkie albumy Arckanum, swoistą aurą magii oraz okultyzmu przeplatającego się z nordycką mitologią. Mam za sobą kilka jej odsłuchów, a już wiem, że z pewnością będą kolejne.
Niniejszy materiał znakomicie wieńczy działalność Arckanum i pokazuje, że do samego końca poziom jaki reprezentował zespół był wysoki, to samo tyczy się weny twórczej. Tak na dobrą sprawę, Arckanum nigdy nie nagrało słabej płyty, a "Den Forstfodde" tylko to potwierdza. Konkretny album na zakończenie dyskografii.