Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thunderwar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thunderwar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 października 2018

Thunderwar- Wolfpack (Lifeforce Records 2018)

Ładnie sobie poczyna ten nasz Thunderwar. Nie dość, że chłopaki zasłużenie załapali się do katalogu zachodniego wydawcy to jeszcze po niezwykle udanym "Black Storm" serwują nam materiał poruszający jeszcze szerszą, muzyczną tematykę. Tak jak debiutancki długograj oscylował wokół przede wszystkim klasyki Death Metalowych brzmień, zwłaszcza tych skandynawskich, tak EP "Wolfpack" to już nie tylko Metal Śmierci, ale również elementy Thrashu i Punku (chociażby tytułowy "Wolfpack"), no i tzw. wikingowych elementów Bathory (znakomity "Circle of Runes") i... Choroba nie wiem dlaczego ciśnie mi się na myśl również Enslaved, oczywiście ten starszy. Podobieństw mało, ale gdzieś te echa rozbrzmiewają. Tak na marginesie, ten kawałek równie dobrze mógłby znaleźć się na "The Birth of Thunder", bo tematyka i estetyka jest tu bardzo podobna. Z jednej strony mamy na tym krążku epickość i ten przemykający, pogański pierwiastek, a z drugiej kawałki zionące energią, agresją i punkową chwytliwością. Zespół popełnił również bardzo udany cover "The Winds They Called the Dungeon Shaker" Darkthrone, który zagrali totalnie po swojemu nadając mu nowej, przede wszystkim brzmieniowej jakości. Jednym słowem na niniejszej Epce trochę się dzieje, a Thunderwar nie da się już tak łatwo zaszufladkować. Panowie uciekają nieco utartym schematom serwując nam materiał dosyć zróżnicowany i momentami odrobinę kontrastujący, ale jakże wciągający! Zastanawiać może fakt, czy "Wolfpack" jest tylko takim chwilowym, luźnym przerywnikiem od ścieżki zapoczątkowanej na poprzednim wydawnictwie, czy może zapowiedzią drobnych zmian, które nadejdą wraz z kolejnym, pełnym albumem. Cóż, mam nadzieję, że niebawem się o tym przekonamy. Zespół jest w świetnej formie, materiał kipi od pomysłów i jestem bardzo ciekaw dokąd to zaprowadzi. Kto jeszcze po "Wolfpack" nie sięgnął niech nadrabia zaległości!

https://www.facebook.com/thunderwarofficial/
https://thunderwarband.bandcamp.com/


czwartek, 12 stycznia 2017

Thunderwar- Black Storm (Witching Hour 2016)

No nie powiem, bardzo byłem tej płyty ciekaw. Czytałem już jakieś recenzje, nazwa obiła mi się o uszy, ale posłuchać nie miałem kiedy. Dziś trafiła w moje ręce owa płyta, czyli debiutancki długograj "Black Storm" i muszę powiedzieć, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. W muzyce Thunderwar słychać same szlachetne wzorce okolone ich własnym stylem. Można tu dostrzec naprawdę sporo różnych wpływów, echa brzmienia starego Amon Amarth, odrobiny klasycznego, szwedzkiego death metalu, naprawdę sporo z tego co gra Vader oraz pierwiastek zaczerpnięty z black metalowych hord pokroju Dissection lub chociażby Sacramentum. Jest czego słuchać i jest się czym zachwycać, autentycznie.
Płyta zleciała mi jak z bicza strzelił i niebawem sięgnę po nią ponownie. Album jest w mej opinii udany i ciekawy, uważam, że przeważnie każdy lubujący się w death metalowych brzmieniach będzie w pełni usatysfakcjonowany lub przynajmniej znajdzie jakiś zadowalający go element. Podczas słuchania szczególnie zwróciły na siebie moją uwagę utwory "Marvel At My Sins", który otwiera płytę, oraz zamykający ją, bonusowy "Iconoclast". W pierwszym usłyszałem drobną nutkę viking death metalową którą lubię, i na którą jestem w jakiś tam sposób czuły, drugi natomiast porwał mnie swoją chwytliwością, nóżka sama tupie i aż prosi się o konkretny headbanging. Tak na marginesie, pod tym względem również "New Messiah" wypada znakomicie. Reszta kompozycji także jest świetna, kawał rasowego, dobrze brzmiącego, dopracowanego death metalu. Najlepiej pójść za moją radą i posłuchać samemu, dotyczy to oczywiście tych którzy nie mieli jeszcze okazji. Nakłaniająca do zgłębienia zawartości "Black Storm" jest także okładka Elirana Kantora zdobiąca płytę. Klimat jest, nie ma co! Wydawniczo także jak najbardziej na plus, czy to wersja standardowa, którą obecnie posiadam, czy też limitowana zawierająca dodatkowo wydaną wcześniej epkę zespołu jako oddzielny cd.
W kwestii końcowych słów, ta płytka to konkret i z czystym sumieniem mogę ją polecić, zespół pokazuje na niej na co ich stać, nabiera rozpędu, a ja smaku na kolejną ich płytę. Tak trzymać! Metal til Death!