Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quorthon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Quorthon. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 grudnia 2016

Bathory- Bathory (Black Mark 1984)

To już nawet nie jest sama muzyka, to jeden wielki kawał historii. Jedna z najbardziej wpływowych płyt jakie zrodziła metalowa scena, i to nie tylko w ramach Black Metalu. Bathory zaistniał dzięki wydanej w 1984 roku składance "Scandinavian Metal Attack" na której znalazły się nagrania najbardziej obiecujących w tamtym czasie grup z mroźnej części Europy. Zespół Quorthona znalazł się na niej przez przypadek, jako że jedna z kapel odpadła z listy. Nikt specjalnie nie spodziewał się, że to właśnie Bathory wzbudzi największe zainteresowanie. Kompozycje "Sacrifice" (tutaj w wolniejszej wersji) oraz "The Return of Darkness and Evil", które znalazły się na owej kompilacji, z marszu zyskały sobie fanów. Zaowocowało to rychłą sesją nagraniową i wydaniem debiutanckiej płyty. Ten kultowy już materiał powstał w 56 godzin w studiu zwanym "Heavenshore". Było to nic innego jak stary, zatęchły, przesiąknięty dymem papierosowym garaż przystosowany do rejestrowania demówek. Zespół miał do dyspozycji jednego Ibaneza Destroyer, bardzo skromny zestaw perkusyjny z jednym talerzem oraz mały wzmacniacz (zero przesteru!). W takich warunkach, bazując na tak ograniczonym sprzęcie udało się Quorthonowi nagrać płytę, której słuchają kolejne pokolenia metalowych wyjadaczy, dzieło ponadczasowe.
"Bathory" to 8 (faktycznie 9, intro "Storm of Damnation" zostało wplecione w "Hades", Quorthon po prostu o nim zapomniał tworząc tracklistę, późniejsze wydania poprawiono) zalatujących siarką kawałków, które emanują energią, mrokiem i brzmieniowym brudem. Takie strzały jak "Reaper", "Sacrifice", "In Conspiracy with Satan" czy "Necromansy" (błąd jak najbardziej świadomy, z braku gotyckiego "c" użyto "s", przecież to prawie to samo nie? ;) ) zapamiętuje się z marszu, to poniekąd elementarz tych pierwszych metalowych wyziewów z piekła rodem. Jest w tym punkowa prostota, chwytliwość Motorhead i czarci pazur spod znaku Venom, o którym lider grupy w tamtym czasie podobno nie słyszał (jakoś ciężko w to uwierzyć).
Sama okładka to też temat wymagający kilku zdań. Z pewnością jedna z bardziej rozpoznawalnych pośród metalowej sztuki. Kto tego kozła nie zna i nie kojarzy? Chyba tylko neofici. Owo rogate stworzenie to nic innego jak kolaż który powstał z różnych wycinek plus dorysowana odręcznie sierść. Oryginalnie kozioł miał by wydrukowany w złotym kolorze, ale tnąc koszty postawiono na coś mniej więcej w ten deseń. No i tak oto mamy barwę kanarkowo- żółtą. Rzecz jasna Quorthon nie był z tego faktu zadowolony i tylko 1000 sztuk w tej wersji poszło w obieg. Kolejne wydania były już czarno- białe.
Co tu dużo mówić, ta płyta to klasyk, którego już nic i nikt z piedestału nie zrzuci. Wciąż jest inspirujący, wciąż świeży i wciąż chce się go słuchać. Rekomendacja zbyteczna.




piątek, 10 czerwca 2016

Ochrzczony w Ogniu i Lodzie

Na 3 czerwca przypadła 12 rocznica dnia w którym Ace Thomas Forsberg (Quorthon) opuścił ziemski padół aby ucztować w Valhalli. Przyznam się bez bicia, że nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem Bathory, owszem bardzo lubię muzykę którą tworzył Quorthon, ale nigdy nie było to moja absolutna czołówka. Cenię Bathory za przeogromny i nieoceniony wkład w historię metalu oraz formowanie się szwedzkiej sceny. Bathory dał podwaliny pod black metal, inspirację z muzyki zespołu czerpały także szwedzkie grupy death metalowe, zapoczątkował zjawisko nazwane viking metalem. Ponadto podziwiam Quorthona za nietuzinkowy talent kompozytorski, w ramach Bathory tworzył rzeczy wielkie. Takie albumy jak"Under the Sign of the Black Mark" czy "Hammerheart" to dzieła przełomowe w swojej stylistyce. W pewnych aspektach niedoścignione. Czy jest inny black metalowy album o takiej unikalnej atmosferze jak "Under the Sign..."? Czy viking metal wspiął się kiedykolwiek wyżej niż podniosły i nostalgiczny "Hammerheart"? Nie sądzę. Podoba mi się w Bathory ta różnorodność muzyczna, unikanie powtarzania i brnięcia w utarte schematy. W latach 80-tych tworzył muzykę mroczną, królowały pierwiastki black i death metalowe. Później na początku lat 90-tych mamy narodziny viking metalu, potem eksperymentowanie z thrashem w postaci "Requiem" i "Octagon", aby u końca kariery zaserwować nam powrót do nordyckich inspiracji w postaci dwu-częściowego "Nordland".


Przez wszystkie lata swojej działalności na metalowej scenie Bathory wyrobił sobie kultowy status, myślę że zasłużenie. Chyba nie ma wśród osób zainteresowanych tematem nikogo kto by o Bathory nie słyszał, nie ma nikogo kto nie znałby "One Road to Asa Bay" z albumu "Hammerheart". Do tego utworu nakręcony został jedyny teledysk w historii zespołu, ale za to jaki wymowny w formie i treści.



Na koniec wypadałoby wyszczególnić jakąś płytę. Jedną z płyt Bathory, którą darzę znacznym sentymentem jest "Nordland I". Dlaczego? Dostrzegam w niej niesamowity kunszt kompozytorski, a także oddziaływanie jakie niesie ze sobą ten album. Są tu kompozycje nie tylko czysto metalowe, ale także z wyraźną folkową nutą, patosem, epickim sznytem. Gdy słucha się tej płyty to autentycznie przenosi się człowiek do krainy wikingów. Widzi oczami wyobraźni skute lodem fiordy i leśne ostępy spowite mgłą, widzi skalne wybrzeża o które rozbijają się spienione fale. Magia! Talent aby tworzyć tak bogatą w emocje muzykę jest dany nielicznym, a Quorthon był bez wątpienia jednym z ludzi których takowym obdarzono.