wtorek, 13 września 2016

Acid Drinkers- Infernal Connection (Mega Czad 1994)

Jedna z najlepiej ocenianych przez fanów płyt w dorobku Kwasożłopów. Dorobiła się wielu pochlebnych ocen w różnych recenzjach itd. Jak na złość do mnie kompletnie nie przemawia. Robiłem kilka podejść, starałem się wyłuskać z niej coś co by mi przypadło do gustu. Niby coś tam się udało, ale były to tylko fragmenty utworów, a nie całe kompozycje (chociaż ostatecznie podciągnąłem do całości). "Infernal Connection", wydany pierwotnie przez Mega Czad w 1994, to jak dla mnie jeden wielki chaos i improwizacja. Tak, tak właśnie odbieram tą płytę. Nic nie wpada mi w ucho, co najwyżej z wydźwiękiem negatywnym, brak tu autentycznie fajnych chwytliwych riffów. Jedno wielkie łupanie orzechów, a od połowy płyty ból głowy i chęć zmiany repertuaru.


Tak jak uwielbiam ich płyty od "Are you a Rebel?" do "Vile Vicious Vision" włącznie, tak ta zupełnie mi nie siada. Jedyne jasne i nie odrzucane przez mój organizm kawałki to "The Joker", "Drug Dealer" oraz "Dancing in the Slaughter- House". Mają całkiem nośne, thrashowe riffy, może i da się je zapamiętać po paru odsłuchach,  ale nie szału nie ma. Kolejnym, aczkolwiek ostatnim pozytywem, który zdołałem wyciągnąć to cover "Konsumenta" z repertuaru Kazika. I na tym koniec, reszty nie jestem w stanie zdzierżyć, przykro mi.
Acid Drinkers mieli jakąś swoją wizję związaną z tą płytą, bo jest diametralnie inna od swoich poprzedniczek, oraz jest jedną z tych najcięższych i przy okazji najbardziej pokręconych w ich dyskografii. Niestety, ja tego ich pomysłu nie kupiłem, kwestia gustu i tyle. Zapewne wielu z was będzie sobie myślało "co ten koleś chrzani, przecież to genialna płyta!". Cóż, nie mam ochoty iść za ogółem i chwalić czegoś co nijak mi nie podpasowało. Nie lubię pisać negatywnych recenzji, bo to trochę mija się z celem, ale czasem nie ma wyboru, a że chcę być z wami jak najbardziej szczery w swojej opinii to wygląda to tak, a nie inaczej. Raczej nie skłaniałbym się ku poleceniu tego krążka osobom, które Acidów nie słyszały, no ale co człowiek to gust, także może warto spróbować i przekonać się samemu.