Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2008. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 kwietnia 2017

Samael- Medieval Prophecy (Necrosound 1988/ 2008)

To wydawnictwo to pełne, dźwiękowe udokumentowanie początków Samael. Mamy tu nie tylko zremasterowane EP "Medieval Prophecy" z 1988, ale także takie materiały demo z prób jak "Into the Infernal Storm of Evil" oraz "Macabre Operatta". Znajduje się tu też zawartość taśmy promo "From Dark to Black" (1989). Jednym słowem zaserwowano nam wszystko to co powstało przed wydaniem kultowego "Worship Him". Mamy tutaj totalną brzmieniową surowiznę, dźwięki proste, ale jakże bogate w unikatową atmosferę wszechobecnego mroku i zła. Ponowny mastering wspomaga trochę odsłuch i wyłapywanie pewnych smaczków, ale w ogóle nie niszczy niezwykłego klimatu tych nagrań. Słychać tu jeszcze wyraźne wpływy Hellhammer/ Celtic Frost, nie tylko w strukturze riffów, ale też wokali Vorphalacka (chociaż jest bardziej upiorny niż ten którym dysponował Tom Warrior). Nie mniej jednak Samael popchnęli tą sztukę jeszcze dalej, w rejony jeszcze bardziej złowieszcze i przesycone mistycyzmem, okalając ją płaszczem czerni, piętnem nocy, przechodząc czasem w coś o charakterze wręcz rytualnym. Z głośników sączy się powoli niczym smoła, najczystszy, piekielny kult. Tutaj dopiero kształtował się ich charakterystyczny styl, który w pełni rozwinął się wraz z debiutancką płytą. Można usłyszeć wszystko to czym inspirowały się powstające na początku lat 90-tych black metalowe hordy. To jeden z korzeni chaosu, który rozpętał się niedługo potem. Jednym słowem kawał historii Black Metalowej sztuki i początki jednego z najznamienitszych jej prekursorów.
Przedstawione poniżej wydawnictwo wydał sam zespół z okazji 20- lecia "Medieval Prophecy". Tak jak stało się to pierwotnie, płyta limitowana jest do 1200 egzemplarzy (nakład epki liczył sobie 1000 sztuk, oraz 200 dotłoczonych później z inną okładką). Całość podaną mamy w 3- panelowym digipaku z dodatkową książeczką zawierającą materiały z tamtego okresu, dodatkowe grafiki oraz garść wspomnień dotyczących powstawania zawartych tu nagrań, oraz wczesnej historii zespołu. Wydanko jak najbardziej godne polecenia, i ze względu na zawartość, jak i formę (wciąż dostępne na stronie zespołu)!



piątek, 17 marca 2017

Woodtemple- Sorrow of the Wind (Folkproduktion 2008)

Woodtemple należy do tej grupy zespołów, które nie lubią eksperymentować i wierne są do bólu swojej własnej wypracowanej stylistyce i brzmieniu. Zawsze wiadomo czego się po nich spodziewać i tak samo jest w tym przypadku. Ale, ale! Czasem taki stan rzeczy działa wręcz na plus i nie postrzega się go negatywnie. I tak jest w przypadku tego Pagan Black Metalowego projektu z Austrii. Pod szyldem Woodtemple Aramath wypracował bardzo ciekawą i pełną klimatu mieszankę Pogańskiego Black Metalu z wszechobecnymi wpływami folku. Całość zespala złowieszczy ochrypły wokal.
Nie licząc intra i outra, na płytę "Sorrow of the Wind"  składają się cztery (z czego dwie znacząco rozbudowane) kompozycje. Poza wiodącymi tu prym "Rise the Horns up to Battle" oraz tytułowego "Sorrow of the Wind", mamy także nieco krótszy "The Shields Light" oraz cztero-minutowy, instrumentalny "Path of Runes", który jest swoistym wyeksponowaniem motywu przewodniego niniejszej płyty, który pojawia się już we wspomnianym "Rise the Horns up to Battle". Na albumie nacisk został położony przede wszystkim na atmosferę. Pełno jest tu smaczków w postaci wspomnianych partii akustycznych, folkowych, dodania ścieżek chóru, czy nawet pojawiającego się parę razy krzyku orła w tle. Całość płyty zbudowana jest w taki sposób, że ma się wrażenie, że jest to jedna, spójna, dźwiękowa opowieść, która stymuluje wyobraźnię. Słuchając "Sorrow of the Wind" przenosimy się do prastarych borów i gór, czasu wojów i dawnych bitew, do czasu w którym człowiek żył bliżej natury. Jak dla mnie bardzo nostalgiczne i refleksyjne dzieło.
W muzyce Woodtemple bardzo widoczne są wpływy Graveland oraz epickość jaką cechował się Bathory w czasach "Hammerheart" oraz "Twilight of the Gods". Bardzo to wszystko słychać, ale wciąż udało się zespołowi zachować oryginalność i, mimo zauważalnej stylistycznej i kompozycyjnej monotematyczności, stworzyć własny niepowtarzalny styl w którym rządzi niepodzielnie i który czyni ten projekt rozpoznawalnym. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób może narzekać napewną powtarzalność materiałów Woodtemple, ale dla mnie ta muzyka ma w sobie pewien pierwiastek, zew, który sprawia, że stale chcę do tego wracać. Ta muzyka ewidentnie ma ducha. "Sorrow of the Wind" uważam, za najlepsze dzieło Aramath'a i jeżeli ktoś nie miał jeszcze styczności z tym projektem to od tej płyty powinien zacząć. Polecam przede wszystkim fanom Pagan Metalowej sztuki!



sobota, 25 lutego 2017

Taranis- Obscurity (Baron Records 1992/ Under the Sign of Garazel, Luciforus Art 2008)

W związku z tym, że niebawem ma się ukazać wznowienie "Moon Silver Mask", zarówno na cd jaki i 7'' calowym winylu, postanowiłem pokrótce przypomnieć wadowicki Taranis oraz ich demo "Obscurity". Ta grupa to obok takich aktów jak Christ Agony czy Xantotol, prekursorzy przed- norweskiego, black metalowego grania w naszym kraju. Zespół powstał w 1991 w Wadowicach. Istniał dosłownie parę lat, i po swoim debiutanckim albumie "Faust" z 1994 praktycznie słuch o nich zaginął. Zdążyli jednak zostawić po sobie istotne dla polskiej sceny nagrania, które na stałe znalazły sobie miejsce w jej historii.
Nie da się ukryć, że główną i najważniejszą inspiracją zespołu na "Obscurity" był debiut Samael "Worship Him". Materiał przesiąknięty jest powolnymi, ponurymi, otoczonymi mistycyzmem kompozycjami, ma swoistą grobową atmosferę, dokładnie taką jaką zaserwowali nam na swoim pierwszym krążku Szwajcarzy. Ba, Taranis pokusili się nawet o, notabene bardzo udany, cover "Into the Pentegram", a i sama oprawa graficzna dema (40 minut materiału, toż to równie dobrze można traktować jako pełny album, tyle że o surowej, demówkowej produkcji) nie pozostawia złudzeń kto i co napędzało to dzieło. "Obscurity" to, jak już wspomniałem, kompozycje o przede wszystkim wolnych, transowych tempach, co tworzy swoistą posępną, rytualną atmosferę, która rządzi tu niepodzielnie i przewija się od samego początku, aż do końca dema. Ma to swój urok, ale i co poniektórych może męczyć taki stan rzeczy, tego typu granie oraz atmosferę trzeba po prostu lubić. Warto także wspomnieć, że inną istotną inspiracją dla zespołu, tym razem względem tekstów, były dzieła Tadeusza Micińskiego, jednego z ważniejszych reprezentantów okresu Młodej Polski. To jemu zespół zadedykował niniejszy materiał.
Może i na szerszą skalę Taranis nie był jakiś specjalnie odkrywczy, czy nie wiadomo jak oryginalny z tym co nagrał na "Obscurity" (bo "Faust" to zupełnie inna historia, na nim i poprzedzającym "Moon Silver Mask" zespół w pełni rozwinął swe mroczne skrzydła), ale niewątpliwie istotny dla rodzącej się na naszych ziemiach sceny BM. Przecierali pewne szlaki, kładli podwaliny i z pewnością dawali ogrom inspiracji dla zespołów, które pojawiły się później. Warto się z tym, jak i z innymi ich materiałami zapoznać bo to kawał naprawdę dobrego grania o którym pamięć powinna być zawsze żywa!
Poniżej trzy wersje kasetowe wydane swojego czasu przez Baron Records. Pierwsza pochodzi z 1992, a dwie kolejne z 1994, oraz wznowienie materiału na cd popełnione przez sojusz Under the Sign of Garazel oraz Luciforus Art (2008).





poniedziałek, 20 czerwca 2016

Thirst- Blacklight (Alles Stenar 2008)

Przasnyski Thirst działa na naszej scenie black metalowej już od pierwszej połowy lat 90-tych, ale pomimo takiego stażu mają na koncie tylko 3 pełne płyty, każda wydana w stosunkowo sporym odstępie czasowym. Ale czy ilość ma znaczenie? Ani trochę. Liczy się jakość. I tak jest w tym przypadku. Thirst jest taką naszą odpowiedzią na Emperor czy Limbonic Art. Też serwują nam kompleksowe kompozycje o dużej dawce atmosfery, klawiszowego zaplecza, gitarowej melodii czy nawet, a może przede wszystkim, podniosłej symfoniki w stylu "Anthems to the Welkin at Dusk" czy "Moon in the Scorpio". Oczywiście wszystko to nie pozbawia tych nagrań odpowiedniej dawki black metalowej furii, która przeplata się z melodyjnymi, symfonicznymi pasażami. Mózgiem grupy jest Occulta, który odpowiedzialny jest za gro materiału. Trochę szkoda, że o Thirst tak mało się mówi czy pisze bo jest to zespół z ogromnym potencjałem i talentem, to jest black metalowa sztuka na światowym poziomie. Ale skoro grupa postanowiła pozostać w okowach podziemia to nie należy z tym polemizować. Co jakiś czas raczą nas niezwykle mocarnymi materiałami i oby trwało to jak najdłużej. Thirst słucham z ogromną przyjemnością, ich muzyka już po pierwszym odsłuchu zapada w pamięć bo stosunkowo niewiele mamy u nas zespołów tak grających. Nie wiem czy w 1993 roku nie byli pierwszym zespołem na naszej scenie, który poszedł cesarską ścieżką Black Metalu. Zasłynęli na scenie szczególnie swoim pierwszym albumem "The Might of the Pagan Belief" wydanym rok później. Szczerze zachęcam do zapoznania się z "Blacklight", która jest obecnie ostatnią płytą wydaną przez Thirst i którą poniżej przedstawiłem, oraz pozostałymi wydawnictwami tej grupy bo naprawdę warto. Można powiedzieć, że jest koncept albumem, który oscyluje wokół tematyki ciemności w różnych jej aspektach. Jest to moim zdaniem najlepszy jak do tej pory materiał tej grupy, który pokazuje w pełni cały jej potencjał i styl, który powyżej opisałem. To ich swoiste opus magnum, i to nie tylko kompozycyjnie, ale i brzmieniowo.
"Blacklight" został wydany przez Alles Stenar w 2007 roku. Można powiedzieć, że jest to koncept album, który oscyluje wokół tematyki ciemności. Wydawnictwo stylizowane jest na starą, średniowieczną księgę pełną charakterystycznych dla tamtych czasów grafik związanych ze śmiercią, piekłem i upadłymi aniołami. Wygląda to bardzo klimatycznie i świetnie komponuje się z zawartością płyty.