Ostatnio wpadł mi w ręce najnowszy krążek chojnickiego Mass Insanity. Zdecydowałem się poświęcić "Maveth" trochę miejsca na łamach bloga, ponieważ bardzo pozytywnie zaskoczył mnie warsztatem muzyków i naprawdę świetnym poziomem wykonawczym. Może przysłowiowego koła tu nie odkrywają, ale człowiek czuje dumę, że mamy na naszej scenie zespoły, które tak dobrze podtrzymują żywotność sztuki jaką jest Death Metal, i to spod znaku dawnych bogów gatunku. A tak, Mass Insanity to wypadkowa, powiedzmy, Morbid Angel oraz Dismember z domieszką elementów jakie serwuje nam obecnie chociażby Decapitated. Poza tym konkretnym łojeniem spod znaku Metalu Śmierci z Florydy, dostajemy również dobrze bujającą i lekko piaskową w brzmieniu Szwecję do której dołącza trochę nowszych patentów wraz z dobrym, gęstym brzmieniem, także tak to na "Maveth" wygląda. Wokalnie też jest potężnie (szacun Marcin!). Płyta ma również sporo ciekawych solówek i autentycznie słyszalnego wyczucia granej przez siebie muzyki (doświadczenia im nie brak, na koncie mają parę dem, a najnowsza płyta jest już ich trzecią w dorobku). Jedyna rzeczą, która to czysto subiektywnie mi na tym materiale nie podeszła, to te gitarowe "piski" ala Zakk Wylde powkładane tu i ówdzie. No, ale cała reszta jest tak dobra, że to w sumie mało bolesna kwestia.
Może i Mass Insanity nie jest niczym odkrywczym, zaskakującym, ale czy mamy znowu tak wiele istotnie solidnych materiałów na podziemnej scenie, tak obiektywnie solidnych pod niemal każdym względem? No właśnie, zawrotu głowy nie ma, także warto doceniać takie ekipy jak niniejsza, bo to dzięki takim jak oni to wszystko się kręci i mamy czym się pochwalić. Wszystkim Death Metalowym maniakom z pełną odpowiedzialnością polecam!
https://www.facebook.com/massinsanity/
https://massinsanity.bandcamp.com/
Mass Insanity Youtube channel
English version:
Recently, I put my hands on the latest CD of Mass Insanity from Chojnice (Poland). I decided to give "Maveth" some space on the pages of the blog, because it positively surprised me with the musicians' workshop and a really great performance level. Maybe the proverbial wheel does not reveal here, but man feels proud that we have bands on our scene that support the vitality of the art of Death Metal so well, and that of the ancient gods of the genre. And yes, Mass Insanity is a mixture of, let's say, Morbid Angel and Dismember with an addition of the elements that Decapitated currently offers us. In addition to this specific aloof from the sign of the Death Metal from Florida, we also get a well-swinging and slightly sand-like Sweden to which it adds some newer patents with a good, thick sound. That's how "Maveth" turns out. The vocal is also powerful (huge respect Marcin!). The album also has a lot of interesting solos and a genuinely audible sense of the music they play (there is no lack of experience, they have a few demos on their account, and the latest album is their third full-length so far). The only thing that subjectively does not appeal to me on this material, is these Zakk Wylde-like guitar "squeaks" played here and there. Well, all the rest is so good that this small matter does not make a difference to be honest.
Maybe Mass Insanity is nothing new, not surprising, but do we have so many really solid materials on the underground scene, so objectively solid in almost every way? Exactly, there is no vertigo, that is why it is worth appreciating such bands as this one, because thanks to such acts everything revolves around and we have something to boast about. I recommend "Maveth" to all Death Metal maniacs out there with full responsibility!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą More Hate Productions. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą More Hate Productions. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 czerwca 2019
środa, 11 października 2017
Elegis- Superhuman Syndrome (More Hate Productions 2017)
Elegis to Death Metalowy projekt Barona znanego w chwili obecnej z Profanatism. To co jest nam zaprezentowane na niniejszym debiutanckim długograju to bardzo ambitny i dosyć nietuzinkowy Metal Śmierci. Dlaczego? Ano dlatego, że poza siarczystym, agresywnym łojeniem, opartym o bardziej pokręcone, nieco techniczne riffy, dostajemy tu także sporą dawkę orkiestralnych smaczków, melodyki, partii chóru, czy nawet elektronicznych naleciałości. Da się tu zauważyć, że płyta jest podzielona jakby na dwa rozdziały, niczym księga. Pierwszy, który wieńczy "Nemezis" to, bardziej brutalne oblicze albumu oscylujące wokół konkretnego, intensywnego grania o dominujących szybszych tempach. Później natomiast otwiera się część bardziej melodyjna, trochę wolniejsza, może nawet bardziej podniosła, epicka (ale wciąż nie spuszczająca z tonu, nadal jest siarczyście), którą rozpoczyna "Aeternum Lex". Nawet zalatuje tu trochę klimatami wschodu i pewną rytualną aurą, no klimat jest ewidentnie. Podoba mi się jak te dwie połówki materiału ze sobą kontrastują, jedna sprawia wrażenie muzycznego chaosu, a druga odzwierciedla jej atmosferę i majestatyczność, coś jak serce i dusza. Bardzo jestem ciekaw czy ten zabieg był świadomym posunięciem, czy po prostu tak wyszło, efekt uważam za kapitalny.
Jestem pełen szacunku i uznania dla Barona, bo prawie wszystko na tej płycie ogarniał sam (gościnnie wystąpiło tu paru muzyków min. na gitarach i wokalu). Perkusję co prawda mamy tu zaprogramowaną, a nie żywą, ale co z tego skoro wszystko to dobrze chodzi i w żaden sposób nie razi. Został tu odwalony kawał naprawdę solidnej, powiedziałbym nawet misternej roboty, żeby tak tą płytę ogarnąć i stworzyć materiał oryginalny i za razem wymagający. Dla tych którzy lubią bardziej złożone i nieschematyczne rowiązania w muzyce ekstremalnej "Superhuman Syndrome" ma naprawdę wiele do zaoferowania i warto tej płycie dać szansę. Ja dałem i jestem bardzo zadowolony. Naprawdę świetny album wypinający się na wszelakie trendy.
https://www.facebook.com/elegism/
https://elegis.bandcamp.com/
Jestem pełen szacunku i uznania dla Barona, bo prawie wszystko na tej płycie ogarniał sam (gościnnie wystąpiło tu paru muzyków min. na gitarach i wokalu). Perkusję co prawda mamy tu zaprogramowaną, a nie żywą, ale co z tego skoro wszystko to dobrze chodzi i w żaden sposób nie razi. Został tu odwalony kawał naprawdę solidnej, powiedziałbym nawet misternej roboty, żeby tak tą płytę ogarnąć i stworzyć materiał oryginalny i za razem wymagający. Dla tych którzy lubią bardziej złożone i nieschematyczne rowiązania w muzyce ekstremalnej "Superhuman Syndrome" ma naprawdę wiele do zaoferowania i warto tej płycie dać szansę. Ja dałem i jestem bardzo zadowolony. Naprawdę świetny album wypinający się na wszelakie trendy.
https://www.facebook.com/elegism/
https://elegis.bandcamp.com/
Subskrybuj:
Posty (Atom)



