Jakiś czas temu Saltus zaserwował nam znakomitą przystawkę w postaci EP "Opowieści z Przeszłości...", które zaostrzyły apetyt przed nadchodzącym daniem głównym w postaci kolejnego, pełnego albumu. No i doczekaliśmy się. Muszę powiedzieć, że ów apetyt został w pełni zaspokojony. "Jam Jest Samon!" to kapitalna wręcz mikstura Black, Death oraz Pagan Metalu, mieszanka którą zespół zdążył już zasłynąć. Kompozycje są siarczyste, potężnie brzmiące i kipiące energią. Jest to już trzeci długograj Saltus i muszę powiedzieć, że to ich najlepsze dzieło. Powstał materiał o niebywałym wręcz ładunku emocji, które buduje nie tylko sama muzyka ale i teksty (ogromny szacun dla Wojnara). To nie tylko sama sztuka, ale i kawał historii. Album opowiada o początkach pierwszego państwa Słowian zwanego Państwem Samona, czyli mam do czynienia, jakby nie było, z koncept albumem. Muzyka i liryki zespoiły się w litą całość, opowieść którą chłonie się jednym tchem i po jej zakończeniu ma się ochotę na powtórkę. Płyta się nie dłuży, każdy kolejny kawałek to ogromna dawka energii, urozmaicona klimatycznymi zwolnieniami, partiami żeńskich wokali, czy okazjonalnymi skrzypcami. Nawet na akustyki i dłuższe recytacje znalazło się miejsce (wieńczący płytę "Piastun"). Grupie udało się stworzyć tutaj pewną dodatkową głębię, która co jakiś czas daje o sobie znać. Słychać to zwłaszcza w "Słowiańskiej Jedności", tutaj ostatecznie rozpościera swoje skrzydła patos i epickość, która narasta od początku albumu z każdym kolejnym utworem. Jednym słowem materiał dopracowany jest w każdym calu, kawał naprawdę solidnej roboty. Specjalne gratulacje należą się też za projekt graficzny albumu oraz osobno za dodatkową grafikę wewnątrz bookletu (Sirkis mistrzem!).
"Jam Jest Samon!" niewątpliwie zagości w moim odtwarzaczu jeszcze nie raz, bo wciągnął swoim klimatem i pokładami emocji. Uwielbiam płyty, w przypadku, których już po pierwszym odsłuchu wiem, że będzie się ją wciąż odkrywać i znajdować kolejne jej ukryte walory. Myślę, że ten fakt wystarczająco świadczy o jej wartości. Polecam najszczerzej jak tylko mogę!
https://pl-pl.facebook.com/SaltusPoland/
https://saltuspoland.bandcamp.com/
https://slavickult.pl/
https://www.facebook.com/battlehymnpromopl/
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Battle Hymn Production. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Battle Hymn Production. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 października 2017
sobota, 20 maja 2017
Saltus- Opowieści z Przeszłości... (Battle Hymn Production 2017)
Ostatnio jakoś niezbyt często zdarza mi się, że już od pierwszych dźwięków wiem, że materiał bez reszty mnie pochłonie, ale tak właśnie jest w przypadku najnowszej EPki Saltus. Ni mniej, ni więcej. Zawarta na "Opowieściach z Przeszłości...", zaklęta w nieco ponad 20 minutach, pogańska sztuka to moim zdaniem jeden z przykładów esencji tego gatunku i dowód na to, że trzymając się jednego konkretnego stylu można nie popaść w monotematyczność kompozycji. Sporym atutem Saltus, jest to, że konfrontują w swojej muzyce tradycyjne folkowe i pogańskie wpływy z brzmieniami i strukturami death i black metalowymi co sprawia, że każdy ich utwór jest kompleksowy i wciągający. Poza siarczystymi kanonadami gitar i perkusji (jak na przykład w otwierającym materiał "Czyn i Wola") swoje miejsce znajdują tu także klimatyczne zwolnienia, podniosłe melodie, recytacje, a nawet smaczki w postaci akustyków czy instrumentów smyczkowych. W takim "Czasie Zemsty" mamy mocarny kroczący riff, który od razu przywodzi na myśl "Tyrants" Immortal z płyty "Sons of Northern Darkness". Następujący po nim "Duch Ciemnych Borów" to z kolei popis w kwestii melodyki, jest zarówno nostalgiczny jak i pełen energii, mocy i chwytliwości. EPkę wieńczą "Wierni Starej Tradycji", swoista, podparta akustykami i folkowym klimatem inkantacja z recytowanym tekstem, oraz metalowa adaptacja kurpiowskiej pieśni ludowej "U Mojej Matecki" zaśpiewana przez żeński chór (wyszło całkiem, całkiem). Dzięki wszystkim tym cechom zapamiętuje się owe granie i nie znika po chwili w natłoku innych rzeczy. Swoistą wisienką na torcie i spoiwem całości są budujące teksty osadzone rzecz jasna w pogańskiej estetyce. Okładkę "Opowieści z Przeszłości" zdobi charakterystyczna w swym stylu grafika, która wyszła spod ręki Sirkisa (North). Chylę czoła nisko, bo znakomicie oddała ducha i klimat niniejszego krążka.
Szczerze polecam ów materiał każdemu zwolennikowi pogańskiej sztuki, żaden fan tego typu grania nie ma prawa być zawiedziony. Mną zawładną totalnie! Zespół odwalił kawał solidnej roboty i narobił smaku na nadchodzący już niedługo pełny album. Czekamy!
Szczerze polecam ów materiał każdemu zwolennikowi pogańskiej sztuki, żaden fan tego typu grania nie ma prawa być zawiedziony. Mną zawładną totalnie! Zespół odwalił kawał solidnej roboty i narobił smaku na nadchodzący już niedługo pełny album. Czekamy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




