piątek, 19 sierpnia 2016

Thy Serpent- Forests of Witchery (Kvlt 2015)

W kwestii black metalu Finlandia sroce spod ogona nie wypadła, wystarczy wspomnieć takie grupy jak chociażby Beherit, Satanic Warmaster czy Archgoat. Thy Serpent to kolejny przykład. Grupa wykonuje black metal w stylu zbliżonym do wczesnego Dimmu Borgir. Są klawisze idące w parze z gitarami, fajna atmosfera i klimat. Charczące wokale Samiego idealnie się w to wszystko wpasowują (przypominają mi trochę te Nergala z dem Behemoth). Nie powiem, ucieszyłem się mocno kiedy zobaczyłem, że Kvlt wypuścił reedycje debiutu Thy Serpent "Forests of Witchery" za przystępną cenę. Jakoś do tej pory nie złożyło się na zakup 1 wydania, więc pomyślałem, że skorzystam, tym bardziej, że lubię tego typu black metalowe granie. Pamiętam, że jako oddanemu fanowi Mortiis bardzo spodobał mi się utwór zamykający tą płytę "Wine from Tears". Genialny, ambientowy smaczek ze średniowiecznym sznytem. Może się także kojarzyć ze starszą twórczością Summoning.


Po rozpakowaniu paczki przeżyłem drobne rozczarowanie. Nie tak się wydaje wznowienia. Sytuację ratuje tu sama muzyka i jej jakość oraz to że przynajmniej nie użyto do wykonania szaty graficznej słabego papieru i druku. Projekt został moim zdaniem zrobiony na odpierdol i po najmniejszej linii oporu. Zmieniono oryginalną okładkę. Jedne ujęcie lasu zastąpiono drugim. Pytam się, po co?! Kolejna sprawa to wkładka. Mamy 6 utworów, teksty są tylko do dwóch. Nie wiem, może zapis reszty zaginął, może nie chciało się więcej drukować w ramach cięć kosztów, może co innego, nie wiem. Wiem tylko, że albo daje się wszystko albo nic, inaczej mamy skopaną kompozycję. Kolejna sprawa. Jak można dać do wznowienia starego albumu obecne fotografie lidera grupy? Pasuje to jak pięść do nosa. Jeżeli tak jak ja lubicie różne archiwalne smaczki to tego tu nie dostaniecie. Trzecia sprawa do zagospodarowanie tego graficznego "projektu". Motyw z okładki mamy pod płytą oraz na dwóch środkowych stronach książeczki. Nie wiesz jak zagospodarować miejsce? Walnij kilka razy ten sam motyw, a na dwóch środkowych kartkach dodaj do niego logo zespołu. Pomysł iście genialny, na pewno wszystkim się spodoba!
Tak jak wspomniałem wydawnictwo to ma wartość jedynie muzyczną bo materiał jest przedni i jeżeli chce się nim zasilić kolekcję za niewielkie pieniądze to jest ku temu okazja. Jeżeli natomiast szuka się wydawnictwa, które poza samą muzyką niosło będzie walory kolekcjonerskie, które będzie cieszyło nie tylko ucho, ale i oko to szkoda zachodu. Odsyłam do oryginalnego wydania Spinefarm z 1996, to będzie znacznie lepszy wybór.