niedziela, 21 sierpnia 2016

Przebudzenie- Krótka historia Merciless


Korzeni szwedzkiego death metalu należy doszukiwać się w takich grupach jak Obscurity, Mefisto i własnie Merciless. Żadna z nich nie wykonywała death metalu, ale brzmieniem oraz dążeniem do bardziej ekstremalnych dźwięków zbliżyła się do tego co później zapoczątkowały Nihilist oraz Morbid. Ze wspomnianej na początku trójki najbardziej wyróżnia się Merciless. To ich death/ thrashowa mieszanka zainspirowana przez takie grupy jak Slayer, Bathory, Destruction czy Sodom wykrzesała iskrę z której już niedługo miał rozpętać się ogień.


Merciless powstał w 1986 roku z inicjatywy trzech entuzjastów ciężkich brzmień: Fredrika Karlena, Stefana Karlssona oraz Erika Wallina. Niedługo potem, jako wokalista, dołączył do nich Kalle. W tym składzie nagrali w 1987 swoje pierwsze demo "Behind the Black Door". Jak na tamte czasy materiał był dosyć brutalny, a to co zaprezentował wokalnie Kalle było w tamtym czasie pionierskie na szwedzkiej scenie, mocno zbliżył się do spopularyzowanego później growlu. Demówka zbierała bardzo pochlebne recki w lokalnych zinach i o grupie zaczęło robić się głośno. Jej jakość przewyższała wtedy wszystkie inne dema. Kolejny rok przyniósł zmiany personalne, odszedł Kalle, a na jego miejsce wskoczył Rogga Pettersson, który jest w zespole po dziś dzień. Wokalnie przerósł swojego poprzednika, zespół wspomina, że miał i ma najlepszy thrashowy wokal jaki tylko można sobie wyobrazić. W tym samym roku Merciless nagrali swój przełomowy materiał, demo "Realm of the Dark". Materiał na nim zawarty był naturalnym progresem w stosunku do "Behind the Black Door". Utwory były szybsze, cięższe, bardziej rozbudowane, ze zmianami tempa. Wokale Roggi także zrobiły swoje. Powstał materiał bez skazy. Demo bardzo szybko rozeszło się wśród fanów ekstremalnych dźwięków na całym świecie, zwłaszcza w Szwecji. To demko miał każdy, i każdy się nim zachwycał. Zespół zdobył renomę i rozpoznawalność, listy od zinów i fanów napływały do zespołu tonami, nie było mocy przerobowych żeby na nie wszystkie odpowiadać.


Niebawem Merciless wzbudziło zainteresowanie młodej wytwórni z Norwegii Deathlike Silence kierowanej przez Euronymousa we własnej osobie. Zespół spodobał mu się na tyle, że postanowił podpisać z nimi umowę na wydanie pełnej płyty, która miała być pierwszą w katalogu wytwórni. "The Awakening" to pierwszy pełny album w historii szwedzkiego death metalu. Zespół zarejestrował go w studiu Tuna (tym samym w którym nagrano demo "Realm of the Dark") latem 1989. Podczas nagrywania obecny był cały skład Mayhem (bez Hellhammera), którzy przyjechali specjalnie żeby towarzyszyć Merciless podczas sesji, a przy tym dobrze się bawić. Po tygodniu pracy w studio płyta była gotowa. Mayhem wróciło do Norwegii wioząc ze sobą taśmę matkę "The Awakening". Wydany w marcu 1990 roku album powtórzył sukces dem i najbardziej z owych trzech nagrań zbliżył się do czysto death metalowych struktur. Wtedy Merciless rządził podziemiem.
Niestety bardzo szybko zostali odstawieni na boczny tor przez takie grupy jak Entombed, Dismember, Grave czy Unleashed, które serwowały słuchaczom czysty death metal, który zdetronizował wtedy thrash. Brzmiały soczyściej i mniej obskurnie niż Merciless, które pozostało wierne swojemu oryginalnemu, surowemu brzmieniu i thrash/ death metalowej hybrydzie. Niemniej jednak na stałe zapisali się do kanonu klasyki.
W roku 1992 nagrali świetny "The Treasures Within", a w 1994 mój absolutny faworyt "Unbound", na którym zaprezentowali, fajne dopracowane, mocarne brzmienie i nieco większą różnorodność kompozycji. Ostatnim, albumem Merciless jest jak dotąd "Merciless" z 2004 roku. Po tym materiale zespół zawiesił działalność. Niedawno jednak zeszli się znowu, w oryginalnym składzie i 27 oraz 28 października mają zagrać w Sztokholmie u boku min. Grave, Unleashed, Necrophobic oraz reaktywowanego niedawno Entombed. Liczę, że na tym się nie skończy i niebawem uraczą nas nowym albumem. Niech na nowo Przebudzi się Królestwo Ciemności!