piątek, 7 października 2016

Scorpions- Crazy World (Mercury Records 1990)

Dziś jakoś natchnęło mnie ma posłuchanie sobie Scorpions. Sięgnąłem po płytę, której nie słuchałem stosunkowo dawno, ot jakoś specjalnie za nią nie szaleję, ale co jakiś czas wypada sobie odświeżyć. Mowa tu o "Crazy World". Jest to bez wątpienia najlepiej sprzedający się album tej grupy, głównie za sprawą ballady "Wind of Change", chyba najbardziej rozpoznawalnego utworu Scorpions. W sumie był on chyba pierwszym rockowym utworem jaki w życiu usłyszałem, miałem chyba wtedy 4, czy 5 lat (rodzice nieco pomogli mi przypomnieć sobie ten fakt). Płyta jest moim zdaniem trochę przereklamowana, niemniej jednak nie pozbawiona jest dobrych momentów, a na pewno nie dobrego brzmienia.


Na "Crazy World" składa się 11 utworów. Płyta jest w pewnym stopniu przełomowym dla grupy krążkiem jak, że zrezygnowano ze współpracy z długoletnim producentem Dieterem Dierksem na rzecz Keitha Olsena. Wprowadził on zespół w nowe dziesięciolecie inicjując nowe brzmienie, bardziej przebojowe i może odrobinę cięższe w stosunku do wcześniejszych produkcji. Natomiast kawałki na niej zawarte nie są kompozycyjnie już tak świeże. To nadal ten sam intensywny, chwytliwy, hiciarski hard rock, tylko podany trochę inaczej niż dotychczas. Najbardziej zapadły mi w pamięć typowe rockery w postaci "Tease Me Please Me" oraz "Dont't Believe Her", lekko nastrojowy "To Be With You in Heaven", "Restless Nights" ze stonowaną zwrotką i dynamicznym refrenem i całkiem przyjemna balladka "Send Me An Angel", która została przez "Wind of Change" zepchnięta na margines. No właśnie, dlaczego nie wymieniam tu tego utworu? Przyczyna jest prosta, nie uważam, że muzycznie zasługuje na to czego się dochrapał. Uderzył w dobry czas i miejsce za sprawą swojego radiowego charakteru i tekstu o zmianach na arenie politycznej wschodniej Europy, które miały wtedy miejsce. Temat wtedy bardzo nośny, tak więc mieli hit w kieszeni. Nie chcę mu specjalnie umniejszać bo nie jest to zła kompozycja, ale jego status jest w moim mniemaniu mocno na wyrost.
"Crazy World" to płyta zaczynająca kolejny etap w historii zespołu. Byli wtedy u absolutnego szczytu swojej kariery, już nigdy później nie przebili sukcesu żadnej ze swoich starszych płyt, ale swoimi osiągnięciami na stałe weszli do kanonu rockowego grania. Jakoś szczególnie tej płyty nie polecam bo mają sporo lepszych w swoim dorobku, ale i nie zniechęcam, w razie braku innych priorytetów można śmiało po nią sięgnąć.