środa, 3 stycznia 2018

Guild of Shadows- Keepers of the Night Souls (Putrid Cult 2017)

Ten album od pierwszych dźwięków to dosyć osobliwa mieszanka. Przywodzi na myśl stylistykę i zespoły o których zestawieniu nikt by raczej nie myślał. Słychać tu jakieś namiastki heavy metalowe w stylu Running Wild, Mercyful Fate czy Iron Maiden, zwłaszcza w melodyce i riffach, a z drugiej strony czuć tu także Pogański czy Black Metalowy pierwiastek (dwa pierwsze utwory, pomijając intro), tutaj przede wszystkim w warstwie wokalnej i klimacie. Kocioł pełen różności jak się patrzy. Jakby tego było mało to nad albumem unosi się niema estetyka pochodzenia średniowieczno-  fantastycznego. Jeżeli mieliście już okazję słyszeć ostatni album Darkstorm, notabene kolejny projekt Weneda, to mamy tu do czynienia z podobnym podejściem do tematu. Totalny hołd dla uwielbianej sztuki i absolutnie luzackie granie bez przejmowania się kimkolwiek i czymkolwiek. Płyta absolutnie niezobowiązująca na której muzycy najnormalniej czerpią czystą frajdę z grania. Aż przypomniał mi się Metalucifer bo to trochę podobna sytuacja. Tego nie da się oceniać w typowy sposób bo wszystko opiera się na pasji do tematu i chęci dania jej ujścia. I tak jest tutaj. Ot przyjemne i energiczne czczenie metalowej sztuki i jej dawnych dziejów, prosto i na temat.