sobota, 5 maja 2018

Hell's Coronation- Unholy Blades of the Devil (Under the Sign of Garazel/ Black Death Production 2018)

Tradycja i kult, prostota formy i bezkompromisowość. Jak to się mówi, czysty oldschool! Czy można lepiej oddać w kilku słowach sedno Hell's Coronation? Ciężko by było, bo o to właśnie w tej sztuce chodzi. Równie trudno jest się w przypadku tego materiału rozpisywać, żeby najzwyczajniej w świecie nie lać wody, z marszu słychać co to jest i o co tu biega. "Unholy Blades of the Devil" to dźwięki zaklęte w brzmieniach eksploatowanych na samym początku przez Samael, Hellhammer/ Celtic Frost czy bardzo wczesny Graveland (a tak się zastanawiałem, gdzie ja już słyszałem tak łudząco podobne wokale). Cały materiał to wolne, posępne, ociekające mrokiem i rytualną aurą kawałki. Prosta budowa riffów, mocarna, miarowa perkusja i ogromne pokłady klimatu (nienachalne klawiszowe tła czy majaczące w tle odgłosy nocy tworzące mistyczną otoczkę, coś na wzór ceremonii). Na tym opiera się tych pięć hymnów ciemności. To jest esencja Hell's Coronation. Tylko tyle i aż tyle! Nie znajdzie się tu niczego odkrywczego, zapuszczania się w nowe rejony muzycznej ekspresji. Tutaj ścieżkę wyznacza surowość, wspomniana prostota i chęć oddawania czci starej szkole grania. Granie od fanów pochłoniętych tą sztuką dedykowane im podobnym maniakom. Myślę, że te kilka słów w pełni obrazuje czego po "Unholy Blades of the Devil" można się spodziewać, a okładka płyty (mamy do czynienia z MCD, nie jest to jeszcze pełny album) dopowie resztę. W swojej niszy załoga Hell's Coronation to ścisła czołówka. To nie tyle słychać, co po prostu czuć między tymi obłąkanymi dźwiękami. Obok genialnych debiutów Sacrificulus oraz Czort, to najciekawszy materiał z naszego podziemia jaki słyszałem w tym roku. Warto po niego sięgnąć.

https://www.facebook.com/hellscoronation/
https://www.utsogp.pl/