czwartek, 21 grudnia 2017

Graveland- The Celtic Winter (Melissa Productions 1994/ Warheart Records 2013)

Ten mini-album/ to demo (bo różnie jest "The Celtic Winter" określany) jest swoistym pomostem pomiędzy In the Glare of Burning Churches, a albumem Carpathian Wolves, tworząc z nimi swoistą black metalową trylogię w dorobku Graveland. Na tle wspomnianych tytułów wyróżnia je dosyć uwypuklona obecność klawiszowego tła które nadaje temu wydawnictwu niesamowitej atmosfery i głębi. Bardzo wyraźny jest też progres twórczy w stosunku do poprzednich materiałów. Właściwie można by The Celtic Winter potraktować właśnie jako EP, a nie damo, albo wręcz album. Moim absolutnym faworytem wśród utworów tu zawartych jest "Gates to the Kingdom of Darkness" (intro/ prolog z tej kompozycji to jedno z najlepszych, jeżeli nie najlepsze, dzieło w tej materii jakie dane mi było usłyszeć), magia i mistyczna aura jaką emanuje ten utwór to jakieś wyższe wtajemniczenie. To był pierwszy kawałek Graveland jaki kiedykolwiek usłyszałem i mocno wrył mi się w pamięć, zwłaszcza jego intro i główny motyw. Zaraz za nim mogę wymienić "The Night of Fullmoon", który znany jest już z poprzedniej demówki. Tutaj nagrany jest ponownie i w nieco lepszej jakości co znacznie podbija jego walory i odbiór. Wydawnictwo to zapisało się też w wydawniczej historii będąc pierwszym krążkiem wypuszczonym przez No Colours Records, ale niestety tylko w formie 3 utworowego cd. "The Celtic Winter" jest bardzo bardzo charakterystycznym, wręcz wyjątkowym materiałem zarówno pod względem brzmienia jak i atmosfery, którą tworzy w trakcie słuchania. Co tu dużo mówić, czuć tutaj spore pokłady emocji i przełożenia esencji gatunku na kompozycje. Minusem, ale takim mocno naciąganym, może być fakt iż, podobnie jak w przypadku Carpathian Wolves, za szybko się kończy i pozostawia pewien niedosyt. Ale cóż, przecież zawsze można odpalić od nowa i raz jeszcze przeżyć to obłędne misterium nocy.
Powinienem jeszcze wspomnieć o sentymentalnym i, ponowie, historycznym znaczeniu tego materiału dla sceny i ludzi którzy wtedy byli jej częścią, ale robiłem to w przypadku recenzji "In the Glare of Burning Churches" oraz chociażby długograja "Thousand Swords", więc nie chcę się już powtarzać, bo doskonale wiecie o co chodzi. To nie są tylko nagrania, to wspomnienia i ogromny sentyment. Same fotografie z bookletów wersji kasetowej jak i kompaktowej emanują niezwykłą aurą.Dla fanów dawnego BM i jak i Graveland pozycja nie do pominięcia!
Poniżej reedycja "The Celtic Winter" popełniona w ostatnich latach przez Warheart Records. Pisałem już o ich wznowieniach nie raz, także znacie moją opinię w tej kwestii.