poniedziałek, 6 listopada 2017

Mayhem- Live in Leipzig (Obscure Plasma 1993/ Peaceville 2015)

"When it's cold and when it's dark, freezing moon can obsess you!" No kto zadurzony w metalowych wyziewach nie zna tego zawołania? Chyba tylko ktoś kompletnie nie zapędzający się w ekstremalne oblicze tej sztuki. Słowa te rozbrzmiewają na najsłynniejszej koncertówce w dziejach Mayhem- "Live in Leipzig", poświęconej nieodżałowanemu wokaliście z którego ust niegdyś padły. Zatem do rzeczy proszę Państwa.
Złoty okres w historii Mayhem przypada na lata 1989-1991. Wtedy na pokładzie był właśnie Dead, którego wkład w zespół był moim zdaniem nieoceniony, wręcz kluczowy. Chodzi mi tu o pewną aurę którą ze sobą wniósł, której to zespół nie miał wcześniej, ani nigdy później. Miał niesamowitą charyzmę sceniczną, pisał genialne teksty inspirowane jego obsesją w temacie śmierci, Transylwanii i wampirów. To on dał początek wizerunkowi, który towarzyszy Mayhem do dziś.
Wydana oryginalnie w 1993 przez Obscure Plasma "Live in Leipzig" (zapis pochodzi z 1990) jeszcze do niedawna był jedynym oficjalnym materiałem na którym mogliśmy usłyszeć osławionego wokalistę. Oczywiście istniała i nadal istnieje cała masa bootlegów takich jak chociażby niesławny "Dawn of the Black Hearts" do którego wykorzystano fotografię Dead'a, zrobioną przez Euronymousa niedługo po samobójstwie Pelle'go. W chwili obecnej Peceville postarał się o oficjalne wydanie prawie wszystkich zarejestrowanych koncertów Mayhem, które miały miejsca podczas ich krótkiej trasy w 1990 roku (wyszły kapitalnie, z resztą zerknijcie na zdjęcia). Jakiś tłumów na gigach Mayhem w tamtym czasie nie było, ludziska nie walili drzwiami i oknami, ale były to niewątpliwie wyjątkowe wydarzenia. Strój Dead'a cuchnął rozkładem, a on sam ciął się w trakcie koncertu nożem, czy stłuczonymi butelkami, lub też dźgał nim świńskie łby przytargane przed koncertem z jakieś ubojni. Obaj z Euronymousem nosili tzw, corpsepaint, byli jednymi z pierwszych na ekstremalnej scenie, którzy zaczęli to praktykować, za ich przykładem niebawem poszło niemal całe grono muzyków którzy formowali Black Metalową scenę. Klimat występów Mayhem z tamtego czasu można przynajmniej w części poczuć na tej właśnie koncertówce. To właśnie tu możemy podziwiać w pełnej krasie osobliwe wokale jakimi władał Dead, miały w sobie coś totalnie niezwykłego i obłąkańczego. Jakość tego nagrania może jakoś specjalnie nie powala (chociaż i tak jak na warunki w których powstało i było rejestrowane jest naprawdę dobrze), ale przecież nie o to tu chodzi. Jest to zapis historyczny, ma głęboki poza muzyczny wymiar, to pomnik tamtych czasów oraz świadectwo fenomenu jakim było wtedy i jest obecnie Mayhem.
"Liepzig! Come on, join us! Pure fucking armageddon!"