wtorek, 4 lipca 2017

Turpista- Turpistyczne Wizje Końca (Under the Sign of Garazel 2014)

Jak dla mnie jeden z najjaśniejszych (chociaż tutaj bardziej pasuje najbardziej pogrążonych w mroku) punktów na mapie polskiego black metalowego podziemia. Byłem swojego czasu pod wielkim wrażeniem "Turpistycznego Amoku", nastąpiło, jak to nazywam, w piekło wzięcie. Pierwsza pełna płyta płynie na fali epki i także nie zawodzi, a dodatkowo pokazuje zarówno progres brzmieniowy jak i kompozycyjny, co jest na ogół naturalną koleją rzeczy. Na poprzednim materiale było już rewelacyjnie i mówiąc szczerze więcej już do szczęścia nie było potrzebne, a tutaj jeszcze dokładają do pieca, aby palił się tak samo mocno i jasno.
Turpista po raz kolejny miażdży grobową, ociekającą śmiercią i truchłem atmosferą, o którą w takim wydaniu nie tak znowu łatwo. Znów mamy obłędny, bestialski wokal, który potęguje śmiertelną atmosferę płyty oraz miarowe, tnące, surowe gitary, które od czasu do czasu serwują nam przyspieszenia. Jest niemal podręcznikowo. Zespół specjalnie nie porusza tu niczego nowego, ale konsekwentnie idzie za ciosem poprzedniego materiału. Dla niektórych może być to minus, można by stwierdzić, że nie ma takiego efektu jak przy pierwszym materiale kiedy ten schemat zaskakiwał i wciągał. Cóż, dla mnie to wciąż jest ten sam zajebisty kawał czarnej sztuki, pochłania i daje się zapamiętać co najmniej tak samo jak epka. Może miałem i mam wobec tego materiału niezbyt wygórowane oczekiwania, może swoje robi fakt, że lubię i cenię tą grupę, ale uważam, że mimo wszystko, mimo różnego odbioru, został tu odwalony kawał solidnej roboty, ugruntowujący Turpistę na konkretnym miejscu wśród czarnych zastępów naszego podziemia. Grupa ma własny charakter i styl, łoi z oddaniem swojemu rzemiosłu, a chyba to jest najważniejsze. Tym co jeszcze nie mają w kolekcji tego krążka, a cenią "Turpistyczny Amok" jak najbardziej polecam. Dostaniecie kolejną porcję solidnego, Turpistycznego Czarnego Metalu! Aha, i po raz kolejny chylę czoła za cover art, podobnie jak przy epce, trafione w 666!