piątek, 16 marca 2018

Hellhaim- Slaves of Apocalypse (wydanie własne 2017)


Moje pierwsze spotkanie z tą warszawską ekipą. Patrząc na artwork albumu spodziewałem się jakiegoś technicznego Death Metalu. Odpalam płytkę, a tu najpierw uderza we mnie klawiszowe intro (z resztą tych klawiszowych wstawek jest na płycie więcej) w stylu mniej więcej Dimmu Borgir z czasów "Enthrone Darkness Triumphant" (!), a potem Heavy/Power metalowa galopada będąca wypadkową takich klasyków jak Gamma Ray, Accept, Judas Priest czy Helloween, oraz nieco nowszej generacji jaką reprezentuje np. Stormwarrior czy Crystal Viper. Także zaskok totalny! Nawet i NWOBHM się tu zakradło, dobry tego przykład to chociażby "Lawless". Tylko w warstwie wokalnej oko puszcza częściowa estetyka Thrashu/ Death metalu, bo mamy tu nie tylko mocne, czyste, wysokie wokale, a e także niskie, złowieszcze, zachrypnięte co nadaje niespodziewanego, agresywnego pazura. Ciekawie kontrastuje z wspomnianymi wcześniej typowo Power/ Heavy metalowymi elementami. Poza pełnymi energii, chwytliwymi kanonadami przewalającymi się przez cały materiał, mamy także momenty balladowe, na przykład w tytułowym "Slaves of Apocalypse", jakże charakterystyczne wymienionych klasyków, których twórczością inspiruje się Hellhaim. Cóż, jednym słowem oryginalna, urozmaicona i osadzona w zacnych wzorcach płyta. Byłem pozytywnie zaskoczony i pewnie co jakiś czas sobie do tego krążka wrócę. Dla fanów Power i Heavy Metalu jak najbardziej rekomendowane! I nie niech nie zwiedzie was okładka!